Śmiertelnie potrącił 14-latkę, trzy razy tracił prawo jazdy. Policja bezradna?

Warszawa

Fakty.tvn.plŚmiertelne potrącenie na Pradze

"Drogi publiczne traktował jak tor rajdowy", "Absolutna głupota" - tak policja i kierowca rajdowy oceniają jazdę Kamila G. I mimo że kierowca warszawskiej drogówce znany jest doskonale - po warszawskich ulicach jeździł całkowicie legalnie. Jak do tego doszło? Materiał "Faktów" TVN.

Chodzi o 26-latka, który w piątek wieczorem śmiertelnie potrącił nastolatkę na Pradze Północ. O tragicznym wypadku pisaliśmy na tvnwarszawa.pl.

Drogowy pirat

Mężczyzna prawo jazdy stracił już dwa lata temu. Później trzy razy wpadał w ręce policji, jeżdżąc bez tego dokumentu. Jeździł tak długo, aż zabił dziecko. Po wypadku w Warszawie grozi mu osiem lat. Skąd taka bezradność ze strony policji?

- Był wcześniej trzykrotnie karany za prowadzenie pojazdu mechanicznego mimo decyzji o cofnięciu uprawnień - mówił Łukasz Łapczyński z prokuratury okręgowej Warszawa Praga.

W tym roku sąd za jazdę bez prawa jazdy trzykrotnie nakazał zapłacić mu grzywny - od 800 do 3 tys. złotych. Mógł zasądzić więzienie, a teoretycznie i zakaz prowadzenia pojazdów, ale tego nie zrobił. Dlatego mężczyzna poszedł na kurs, aby prawo jazdy zrobić od nowa.

Zdał kurs

- Ta osoba zdała egzamin sprawdzający kwalifikacje, testy, plac manewrowy, jazdę w ruchu drogowym i od lutego stała się pełnoprawnym kierowcą - mówi insp. Marek Konkolewski z Komendy Głównej Policji.

Jak ustaliła reporterka "Faktów", Kamil G. mógł to zrobić, ponieważ po cofnięciu uprawnień bez przeszkód można je uzyskać ponownie.

- Przychodzi, ustala najbliższy możliwy termin. Na tą chwilę myślę, że to kwestia kilku dni - komentuje Krzysztof Jarosz z pomorskiego ośrodka ruchu drogowego w Gdańsku.

A wszystko... jak najbardziej legalnie. - Ta osoba zgodnie z prawem prawo jazdy odzyskała. Niestety taka osoba jest traktowana jak każdy inny kierowca, który ma uprawnienia, aby jeździć i może z nich w pełni korzystać - potwierdza Denis Woźniak, adwokat.

O tym czy Kamil G. w przyszłości siądzie za kierownicę zdecyduje prokuratura. - Kierowcy hondy przedstawiono zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym, zarzuca się mu naruszenie reguł ostrożności w ruchu drogowym. Chodzi między innymi o niezachowanie prędkości umożliwiającej w sposób bezpieczny panowanie nad pojazdem - dodaje Łukasz Łapczyński.

Do pojazdu nie wsiądzie na pewno przez 2 miesiące - te spędzi w areszcie.

Był trzeźwy

Mężczyzna 1 lipca wieczorem przy skrzyżowaniu ulic Targowej i Kijowskiej śmiertelnie potrącił 14-letnią dziewczynę. Według policji kierowca był trzeźwy w momencie zderzenia.

Jak ustaliła reporterka tvn24, świadkowie zdarzenia twierdzą, że nastolatka wybiegła pod koła samochodu, ponieważ biegła za piłką.

Z kolei Reporter 24 Raz zarejestrował przejazd czerwonej hondy na kilka minut przed wypadkiem. Na nagraniu widać, jak sportowa honda z dużą prędkością rusza ze świateł na skrzyżowaniu i po chwili znika z pola widzenia. Później widać jeszcze, jak gwałtownie zmienia pasy miedzy innymi samochodami.

CZYTAJ RÓWNIEŻ NA STRONIE FAKTÓW

Kierowca usłyszał zarzutyTVN24
wideo 2/5

kz/sk