Śmierdząca saga o Radiowie trwa. MPO jeszcze walczy o instalację

Warszawa

MPO złoży odwołanieMateusz Szmelter/ tvnwarszawa.pl
wideo 2/4

- Prawdopodobnie odwołamy się do wyższej instancji, do Naczelnego Sądu Administracyjnego - poinformowała Wiesława Rudzka, rzecznik Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania. Spółka w czwartek wysłała wniosek o uzasadnienie wyroku w sprawie zamknięcia instalacji, która przetwarza 1/3 warszawskich śmieci.

Wniosek o uzasadnienie to pierwszy krok do złożenia odwołania od wyroku. Spółka ma na to 30 dni, od momentu otrzymania pisemnego wyjaśnienia decyzji Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.

- Wczoraj spółka złożyła wniosek do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego z prośbą o uzasadnienie pisemne orzeczenia. Poddamy je oczywiście szczegółowej analizie. Zgodnie z prawem mamy termin trzydziestodniowy do złożenia odwołania kasacyjnego do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Zapewne skorzystamy z tej możliwości - poinformowała Wiesława Rudzka, rzeczniczka MPO.

Sąd : Radiowo do zamknięcia

Przypomnijmy, że we wtorek Wojewódzki Sąd Administracyjny oddalił skargę spółki i podtrzymał decyzję Głównego Inspektora Ochrony Środowiska o zamknięciu instalacji mechaniczno-biologicznego przetwarzania odpadów na Radiowie.

MPO odwołało się od decyzji Generalnego i Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska, o zamknięciu instalacji, która przetwarza 1/3 warszawskich śmieci. Decyzją WIOŚ instalacja miała przestać działać z końcem ubiegłego roku.

Instalacja bez pozwolenia

Powodem decyzji sądu był brak pozwolenia zintegrowanego na funkcjonowanie instalacji. Decyzję odmowną MPO dostało w październiku ubiegłego roku. Marszałek Województwa, który ją wydaje uznał, że instalacja w Radiowie jest nieefektywna i nieekologiczna. W uzasadnieniu, do którego dotarł portal tvnwarszawa.pl, skrytykował ręczne usuwanie opakowań zawierających substancje niebezpieczne, a także zużytego sprzętu elektronicznego, akumulatorów i baterii.

Marszałek wytknął właścicielom, że zmarnowali szansę na doposażenie instalacji dzięki dotacji (mogła sięgać nawet 75 procent wartości inwestycji). Uwzględnił też skargi mieszkańców i organizacji ekologicznych, którzy zwracali uwagę na "obecność kotów, szczurów i insektów", a także "dużą odorowość, zanieczyszczenie powietrza i wód, uciążliwości powodowane przez przejeżdżające i cofające ciężarówki".

MPO odwołało się od decyzji marszałka do ministerstwa środowiska. Minister jednak podtrzymał decyzję niższej instancji.

Mateusz Dolak