Przygotuj się na:

ŚWIĘTO NIEPODLEGŁOŚCI

Tegoroczne obchody Święta Niepodległości wiążą się z ogromnymi utrudnieniami. Bieg Niepodległości przetnie miasto na pół, a wzdłuż trasy marszu narodowców już od samego rana ustawione będą betonowe zapory.

Śledztwo w sprawie wojewody. "Dowożono za dużo pacjentów"

Warszawa

TTVSpór o łóżka

Prokuratura Rejonowa Warszawa - Śródmieście Północ wszczęła śledztwo w sprawie niedopełnienia obowiązków przez wojewodę mazowieckiego. Chodzi o zawiadomienie skierowane przez Szpital Wolski, że wojewoda nie zapewnił właściwej koordynacji systemu ratownictwa medycznego.

Jak poinformowała w czwartek PAP rzeczniczka szpitala Barbara Lis-Udrycka, do szpitala wpłynęła informacja z prokuratury o wszczęciu śledztwa.

Przywieźli kolejnego pacjenta

W piśmie prokuratura wyjaśniła, że 16 maja wszczęte zostało śledztwo "w sprawie niedopełnienia swoich obowiązków przez funkcjonariusza publicznego - Wojewodę Mazowieckiego w okresie od 4.03.2013 r. do 20.03.2013 r. w Warszawie, poprzez zaniechanie podjęcia działań mających na celu właściwą organizację, planowanie i koordynację Systemu Ratownictwa Medycznego w Warszawie, w wyniku czego do Szpitala Wolskiego dowożona była zbyt duża liczba pacjentów, tj. o czyn z art. 231 par. 1 kk.". Jeden z wicedyrektorów Szpitala Wolskiego w marcu złożył zawiadomienie do prokuratury w sprawie zagrożenia życia i zdrowia pacjentów po tym jak karetka przywiozła kolejnego pacjenta, podczas gdy na oddziale zajęte były wszystkie łóżka oraz dostawki.

Obłożenie na 110 proc.

O zbyt małej liczbie łóżek internistycznych dyrektor szpitala Marek Balicki informował wielokrotnie. Wyjaśniał, że szpital, który ma 105 łóżek internistycznych, obsługuje ok. 300 tys. mieszkańców Woli i Bemowa. Jak podkreślał, obłożenie łóżek internistycznych w 2012 r. w tym szpitalu wynosiło 110 proc., co oznacza, że pacjenci stale przebywali także na dostawkach.

O problemach w szpitalu pisaliśmy także na tvnwarszawa.pl. Jedna z pacjentek na korytarzu spędziła 13 godzin, ale przedstawiciele placówki stwierdzili, że zrobili wszystko, by jej pomóc. Balicki wskazywał, że mimo codziennego przekazywania informacji o dramatycznym niedoborze miejsc na oddziale chorób wewnętrznych i przepełnieniu Szpitalnego Oddziału Ratunkowego m.in. do dyrektora wydziału zdrowia mazowieckiego urzędu wojewódzkiego, lekarza koordynatora ratownictwa medycznego, koordynatora organizacji służby zdrowia w Warszawie oraz centrum dyspozytorskiego wojewódzkiej stacji pogotowia ratunkowego "meditrans", zespoły ratownictwa medycznego transportują kolejnych pacjentów do Szpitala Wolskiego.

"Niesprawiedliwe i przykre"

Według Balickiego, z przepisów ustawy o świadczeniach zdrowotnych wynika, że to do zadań wojewody w zakresie zapewnienia równego dostępu do świadczeń opieki zdrowotnej należy w szczególności "ocena zabezpieczenia opieki zdrowotnej na terenie województwa". Jak wówczas zapewniała rzeczniczka prasowa wojewody mazowieckiego Ivetta Biały, wojewoda wydał zalecenie, aby do szpitala wolskiego przewożono tylko pacjentów z zagrożeniem życia lub zdrowia. - Robienie z wojewody głównego winowajcy przepełnienia SOR-u jest niesprawiedliwe i przykre, ponieważ udzieliliśmy tej placówce wszelkiej pomocy, która leży w kompetencjach wojewody - mówiła. Przypomniała, że wojewoda nie prowadzi żadnego szpitala, a Szpital Wolski jest placówką m.st. Warszawy. Dodała, że wojewoda monitoruje sytuację dotyczącą obłożenia łóżek w szpitalach, jednak nie ma bezpośrednich narzędzi, aby zmienić cały system.

"Dyrektor ponosi odpowiedzialność"

W czwartek rzeczniczka wojewody odniosła się do wszczętego śledztwa. "W związku z wszczęciem śledztwa w sprawie niedopełnienia obowiązków przez wojewodę mazowieckiego, uprzejmie informuję, że dyrektor Balicki ponosi odpowiedzialność za sytuację w Szpitalu Wolskim i składając doniesienie na wojewodę chce odwrócić uwagę od rzeczywistego źródła problemu. Jesteśmy przekonani, że ta sprawa będzie wyjaśniana rzetelnie" - napisała w komunikacie wysłanym do tvnwarszawa.pl.

Za niedopełnienie obowiązków przez funkcjonariusza publicznego grozi kara do trzech lat więzienia.

ZOBACZ MATERIAŁ O PACJENTCE, KTÓRA MUSIAŁA CZEKAĆ 13 GODZIN NA KORYTARZU:

Czekała na stołku
TTV

PAP/ran/roody