Skazany za burdy podczas Marszu: podkusił mnie kamień

Warszawa

TVN 24Siedemnastolatek usłyszał wyrok

Wśród skazanych za wszczynanie burd podczas Marszu Niepodległości jest siedemnastolatek, który rzucał w policjantów kamieniami. Przyznał się do winy i wyraził skruchę. - Nie wiem, dlaczego tak postąpiłem. Podkusił mnie kamień, który tam leżał - powiedział na antenie TVN24.

W rozmowie z reporterką mówił, że na marsz przyjechał świętować niepodległość. Zapytany, dlaczego rzucał kamieniami, odpowiedział, że nie wie.

- Czuję się trochę głupio. Głupota strzeliła mi do głowy. Kamień leżał i mnie podkusił. Zobaczyłem kamień i że ludzie zaczęli rzucać, to ja też rzuciłem. Przybiegła policja i mnie złapała - mówił tuż przed ogłoszeniem wyroku.

Rozprawa trwała 30 minut

Podczas posiedzenia przekonywał sąd, że na marsz przyszedł bez zamiaru wszczynania burd. Sąd skazał siedemnastolatka na osiem miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata.

- Przyłączył się do tego zbiegowiska, widząc inne osoby rzucające kamieniami i innymi przedmiotami w policję, sam podjął decyzję o rzucaniu kamieniami w policjantów. Oskarżony działał bez jakiegokolwiek powodu, działał publicznie i wykazywał się rażącym lekceważeniem porządku publicznego. Przyznał się do popełnionego czynu, wyjaśnił okoliczności i motywacje. Wyraził skruchę z powodu swojego zachowania, wskazując, iż nie wie, co go do niego podkusiło. Nie potrafił podać żadnych racjonalnych przyczyn - powiedział sędzia podczas ogłaszania wyroku.

- Cała rozprawa trwała mniej niż 30 min. - informuje reporterka Marta Klos.

Sad rozpatruje sprawy w trybie przyspieszonym od środy
TVN 24

199 zatrzymanych

W związku z wtorkowymi zamieszkami policjanci zatrzymali 199 osób (na policję doprowadzonych zostało 276). Chodzi głównie o chuliganów, którzy brali udział w burdach, do których doszło pod koniec Marszu Niepodległości w okolicach Stadionu Narodowego. Tam grupa kilkuset osób wydzieliła się z pochodu i zaatakowała policję.

Zbierają dowody

Policjanci cały czas zbierają materiał dowodowy i rozliczają kolejne osoby, które brały udział w burdach. W przypadku czynów zagrożonych stosunkowo niską karą policja może sama kierować wnioski do sądu o ukaranie w trybie przyspieszonym; ma na to 48 godz. W przypadku groźniejszych przestępstw wnosi do prokuratury o wszczęcie śledztwa.

CZYTAJ WIĘCEJ: 24 skazanych po Marszu Niepodległości.

Inna trasa Marszu Niepodległości

Marsz Niepodległości w tym roku przeszedł inną trasą niż w latach ubiegłych - począwszy od ronda Dmowskiego, Alejami Jerozolimskimi, mostem Poniatowskiego na praski brzeg Wisły. Zakończył się na błoniach Stadionu Narodowego.

Od początku dochodziło do drobnych incydentów - uczestnicy manifestacji odpalali petardy, rzucali race. Już na samym początku doszło do zaatakowania policjantów przez kilkunastu chuliganów; do zamieszek doszło jednak na końcu trasy marszu, choć bojówkarze cały czas atakowali policjantów i prowokowali uczestników manifestacji.

Zamieszki przy Narodowym

Bojówkarze rzucali w stronę policjantów kostką brukową, butelkami, racami, petardami, drzewcami flag.

Najnowszy bilans to ponad 275 osób doprowadzonych na policję, rannych 51 policjantów i 24 osoby cywilne. Mimo, to policja ocenia, że to był najspokojniejszy 11 listopada od lat.

kś/ec