"Siostrzeniec" nie oszukał "cioci". Zatrzymała go policja

Warszawa

ksp.waw.pl"Siostrzeniec" nie oszukał "cioci". Zatrzymała go policja

Policja zatrzymała mężczyznę, który metodą "na siostrzeńca" chciał okraść 60-letnią mieszkankę Legionowa. Wpadł w zasadzkę policji. Za oszustwo grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności.

Krzysztof J. został zatrzymany w środę około 16:00 po tym jak na polecenie rzekomego "siostrzeńca" przyszedł po pieniądze do 60-letniej mieszkanki Legionowa. Próba oszukania kobiety zaczęłą się jednak dzień wcześniej.

Wtedy to właśnie do kobiety po raz pierwszy na stacjonarny numer telefonu zatelefonował rzekomy siostrzeniec Kamil z prośbą o pożyczenie 15 tysięcy złotych na otwarcie restauracji. Pieniądze miały do niego trafić przelewem na wskazany numer konta bankowego.

"Siostrzeniec" vs "ciocia"

"Ciocia" bardzo szybko zorientowała się, że rozmówca nie jest wcale jej siostrzeńcem, nie dała jednak nic po sobie poznać i kontynuowała "grę" powiadamiając jednocześnie o wszystkim policję. Policjanci powiedzieli kobiecie jak ma się zachować, a następnego dnia zorganizowali zasadzkę.

Kiedy w środę "siostrzeniec" zadzwonił ponownie, kobieta odmówiła przelania pieniędzy na konto i poprosiła, aby oszust osobiście przyjechał odebrać pieniądze. Kamil, choć niechętnie, zgodził się. Kilkadziesiąt minut później powiedział jednak, że po pieniądze przyjedzie jego kolega.

Wpadł prosto w zasadzkę

Gdy ten przyjechał po pieniądze, nie wiedział, że obserwuje go policja. Kiedy zapukał do drzwi i wszedł do środka powiedział, że przysyła go Kamil, i że ma dla niego zabrać pieniądze oraz podany wcześniej zapisany na kartce numer konta bankowego.

W chwili przekazywania koperty, kompletnie zaskoczony obrotem sytuacji, Krzysztof J. został zatrzymany przez czekających już na niego policjantów. 43-latek trafił do policyjnego aresztu. Mężczyźnie został przedstawiony zarzut oszustwa. Decyzją prokuratora został objęty policyjnym dozorem. Za oszustwo grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności.

ksp/lata//ec