Sesja w szkole. Nie chcieli radnego skandalisty

Warszawa

fot. Piotr Bakalarski/tvnwarszawa.pl

Nie w przestronnej sali konferencyjnej urzędu, a w pobliskim gimnazjum - sesja rady Pragi Północ odbyła się w szkole po to, aby w obradach nie uczestniczył radny Łukasz Muszyński. Mężczyzna skazany za szantaż seksualny i posiadanie pornografii dziecięcej ma zakaz przebywania w gimnazjach i szkołach podstawowych.

- Dlaczego radni debatują w sali gimnastycznej gimnazjum przy ul. Sierakowskiego, podczas gdy sala konferencyjna w praskim ratuszu stoi pusta? - dopytywał podczas czwartkowej sesji radny Praskiej Wspólnoty Samorządowej Jacek Wachowicz. Przewodnicząca szybko ucięła temat, przywołując statut rady dzielnicy, który daje jej prawo wyznaczenia miejsca i terminu sesji.

Ukryli się przed byłym radnym

Wiadomo jednak, że chodziło o to, aby nie dopuścić do udziału w głosowaniach radnego Łukasza Muszyńskiego, skazanego za szantaż seksualny i posiadanie pornografii dziecięcej. Sąd zabronił mu przebywania w szkołach podstawowych i gimnazjach. Dlatego jego pojawienie się w szkole skończyłoby się prawdopodobnie interwencją policji.

Łukasz Muszyński nie chce się poddać

Wyrzucony z rady i Platformy Obywatelskiej nie składa jednak broni. Mimo że przyznał się do winy wniósł skargę do wojewódzkiego sądu administracyjnego, uznał sesję, podczas której stracił mandat, za niezgodną z prawem. Pojawił się też na jednej z komisji budżetowych.

– Sprawa jest skomplikowana prawnie. Radny utracił prawo wybieralności w dniu uprawomocnienia się wyroku sądu karnego w maju 2011 roku. Fakt wygaśnięcia mandatu stwierdziła też rada dzielnicy. Teraz czekamy tylko na decyzję wojewódzkiego sądu administracyjnego – tłumaczy przewodnicząca rady Elżbieta Kowalska-Kobus. Trudno przewidzieć jednak, kiedy zapadnie wyrok. Do tego czasu radni będą prawdopodobnie spotykać się w szkole.

- Ta sala ma fatalną akustykę – zwraca jednak uwagę Paweł Lisiecki, radny PiS. - Uważam, że rada powinna pracować swoim normalnym trybem. Zostawmy tę sprawę sądowi. Krycie się w salach gimnastycznych uważam za błąd – przekonuje.

"Dzieci nie ucierpią"

- Robimy to, żeby zademonstrować, że ten człowiek nie zasługuje na to, żeby wpływać na decyzje rady i życie mieszkańców dzielnicy – twierdzi Kowalska-Kobus. Jak dodaje, przeniesienie sesji do szkoły nie wiąże się z dodatkowymi kosztami ani odwoływaniem lekcji wychowania fizycznego. – O tej porze sala jest zamknięta na głucho – podsumowuje przewodnicząca.

bako//ec