Przygotuj się na:

ZIMA NA DROGACH

To właśnie teraz, gdy temperatura rano spada poniżej 7 stopni Celsjusza, a kolejki do warsztatów są krótkie, powinniśmy umówić się na sezonową zmianę opon.

Sensacji nie było: błędy Arki, Legia z pucharem

Warszawa

Legia Warszawa 19. raz w historii zdobyła Puchar Polski. Stołeczni piłkarze pokonali w finale na PGE Narodowym broniącą trofeum Arkę Gdynia.

Drużyny z Warszawy i Gdyni przystąpiły do środowej konfrontacji w innych nastrojach. Legioniści wygrali trzy ostatnie mecze, w tym dwa w lidze, obejmując prowadzenie w tabeli. Z kolei piłkarze Arki przegrali aż pięć z sześciu ostatnich spotkań, z czego cztery z rzędu w ekstraklasie.

Nic dwa razy się nie zdarza

Gdynianie łudzili się, że zdołają odwrócić złą passę.

- Rok temu przed finałem byliśmy osiem czy dziewięć meczów bez zwycięstwa, w tym bodaj po sześciu porażkach, a jednak potrafiliśmy pokonać Lecha. Finał Pucharu Polski to nowy rozdział. Zobaczymy inną Arkę, będziemy chcieli pokazać się z jak najlepszej strony – zapewniał przed meczem trener gdynian Leszek Ojrzyński.

Jego podopieczni zagrali jednak za słabo na tle dobrze dysponowanej Legii i nie powtórzyli wyczynu sprzed roku. Poważne błędy w kryciu i fatalne w skutkach kiksy przydarzyły się przede wszystkim gdyńskim obrońcom.

Błędy Arki

Już w 12. minucie Domagoj Antolić dośrodkował w pole karne rywali, a Jarosław Niezgoda wpakował piłkę głową do siatki, mimo asysty dwóch obrońców. Do długo lecącej futbolówki powinien zresztą zdecydowanie wcześniej dojść bramkarz Pavels Steinbors.

Legia skorzystała z kiepskiej postawy defensywy Arki także w 29. minucie. Wówczas Frederik Helstrup skiksował w polu karnym, co bezlitośnie wykorzystał Cafu.

Po zmianie stron Arka ruszyła do przodu i ambitnie starała się odrobić straty. Cały plan gdynian na drugą połowę runął, kiedy Grzegorz Piesio dostał czerwoną kartkę po brutalnym faulu na Sebastianie Szymańskim. Od tego momentu Legia kontrolowała wydarzenia na boisku.

Sędzia Piotr Lasyk doliczył do drugiej połowy aż dziesięć minut, za względu na przerwy w grze, spowodowane zadymieniem stadionu przez kibicowską pirotechnikę. Niespodziewanie, w ósmej doliczonej minucie, Arka zdołała strzelić gola, którego autorem był Dawid Sołdecki.

Wkrótce jednak arbiter zakończył spotkanie i warszawianie mogli cieszyć się ze zwycięstwa. Legia za triumf w finale otrzyma milion złotych, a pokonana Arka - 200 tysięcy. Do tego dochodzą jeszcze premie za przejście poprzednich rund.

CZYTAJ TEŻ NA SPORT.TVN24.PL

Zdjęcie główne: PAP

PAP/dasz