Sekcji Legii "grozi rozwiązanie". Stefaniak apeluje do Błaszczaka

Warszawa

Trener zapaśników o sporze z AMWTVN24
wideo 2/4

Sekcji zapaśniczej warszawskiej Legii grozi rozwiązanie. Zawodnicy musieli opuścić sale treningowe w Fortach Bema z powodu konfliktu z Agencją Mienia Wojskowego. Domaga się ona zapłaty za korzystanie z obiektu, który od lat był w fatalnym stanie. Kandydat PSL na prezydenta Warszawy Jakub Stefaniak skierował list do ministra obrony narodowej, w którym prosi o pomoc w rozwiązaniu sporu między sportowcami a zarządcą wojskowych nieruchomości.

Problemy zapaśników ze Stowarzyszenia Sportu Atletycznego Legia 1926 rozpoczęły się w 2012 roku. Zapaśnicy od dłuższego czasu trenowali w fatalnych warunkach, bez dostępu do bieżącej wody. Z powodu konfliktu z Agencją Mienia Wojskowego wokół dzierżawy budynku, został w nim odłączony prąd i ogrzewanie. W końcu roszczenia finansowe AMW i skierowanie sprawy do sądu spowodowały, że zapaśnicy wynieśli się z Fortów Bema.

Obecnie, gościnnie korzystają z innych sal Legii. - Budynki na Fortach Bema stoją, niszczeją, nic się tam nie dzieje. A sekcji, jeżeli przegramy kolejną sprawę z AMW w sądzie, grozi rozwiązanie - mówił trener zapaśników Ksawery Biedermann.

"Warto usiąść do rozmów"

Jakub Stefaniak podkreślił w środę na konferencji prasowej, że "sport to nie tylko wysiłek fizyczny, nie tylko rywalizacja, ale także dialog". - I o ten dialog będziemy dzisiaj apelować. Z punktu widzenia samorządu i samorządowców, tam, gdzie kompetencje samorządu się kończą, zaczynają się kompetencje rządu. Trzeba nawiązywać ten dialog i dzisiaj z taką inicjatywą ponad podziałami, spotykamy się w budynkach Legii Fight Club - mówił polityk.

W ten sposób kandydat nawiązał do listu skierowanego do ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka, który bezpośrednio nadzoruje działania Agencji Mienia Wojskowego. Znalazła się w nim prośba o to, żeby minister podjął rozmowy z jej przedstawicielami, by pomóc sekcji zapasów warszawskiej Legii polubownie rozwiązać spór o obiekt treningowy.

- Panie ministrze Błaszczak, jeśli pan ogląda telewizję, czyta gazety, to naprawdę ponad politycznymi podziałami, warto przemyśleć sprawę, usiąść do rozmów i pomóc tym ludziom, którzy mają pasje. Za kilka lat może rządy się zmienią, za kilka lat może będzie zupełnie inna partia u władzy, ale chyba każdej partii politycznej powinno przyświecać jedno hasło: warto być przyzwoitym i o to, do pana dzisiaj apeluję - mówił kandydat ludowców.

Dodał, że kopia listu skierowanego do szefa MON trafi też do wiceministra sprawiedliwości, kandydata Zjednoczonej Prawicy na prezydenta Warszawy, Patryka Jakiego, aby - jak mówił - "wpłynął na swojego kolegę z rządu i rozpoczął dialog".

"Zabójcza kwota"

W liście wyjaśniono, że spór między Legią a AMW ma związek z toczącą się przed sądem sprawą z powództwa Agencji, która domaga się od stowarzyszenia zapłaty 250 tysięcy złotych, tłumacząc to szacunkowymi kosztami związanymi z korzystaniem przez sportowców z budynków przy warszawskich Fortach Bema.

W liście podkreślono też, że w 2017 roku stowarzyszenie wygrało już w sądzie sprawę z AMW, dotyczącą kwoty prawie 53 tysięcy złotych. "Agencja Mienia Wojskowego mimo wyroku sądu nie ustępuje i rozszerza zakres swoich roszczeń na inne lata i kwoty. Obecnie toczy się w sądzie sprawa dotycząca zapłaty na rzecz AMW kwoty w (wysokości) 154 tysięcy złotych. AMW w kolejnym piśmie domaga się zapłaty dalszych 107 tysięcy złotych" - zaznaczono.

Autorzy listu podkreślają, że Stowarzyszenie Sekcja Zapasów Warszawskiej Legii, rocznie od miasta otrzymuje za działalność statutową około 70 tysięcy złotych i całe środki przeznacza na szkolenia młodzieży.

Jak podkreślił Stefaniak, w konflikcie nie chodzi o wielkie pieniądze. - 250 tysięcy w skali kraju, w skali budżetu, czy nawet resortu, to jest niewiele. Ale dla tych ludzi, którzy poświęcają swój czas, nic na tym nie zarabiając, dla zawodników, którzy często muszą niemalże wykonywać kombinacje alpejskie, by zdobyć pieniądze i pojechać na zawody, jest to kwota zabójcza - zaznaczył kandydat.

O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy w czwartek rano Agencję Mienia Wojskowego i Ministerstwo Obrony Narodowej. Do czasu publikacji tego artykułu, nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

kk/PAP/b