Ścieżka rowerowa na torach? "Dajmy jej szansę"

Warszawa

fot. zm.org.pl
fot. zm.org.pl
fot. zm.org.pl
fot. zm.org.pl
fot. zm.org.pl
fot. zm.org.pl
fot. zm.org.pl
fot. zm.org.pl
fot. zm.org.pl
fot. zm.org.pl

Pierwsza w stolicy ścieżka rowerowa wytyczona po torowisku tramwajowym wciąż budzi kontrowersje. Protestują motorniczowie, a internauci sugerują ironicznie na naszym forum, żeby wpuścić rowerzystów na tory metra. Tymczasem, to co w stolicy oburza, działa z powodzeniem na przykład w Szwajcarii.

Emocje wzbudza ścieżka rowerowa, która powstała w okolicy pl. Zbawiciela. Droga przecina torowisko na samym placu i prowadzi przez kilkadziesiąt metrów wzdłuż ul. Nowowiejskiej między szynami.

- Pomysł dobry aż do przejechania przez tramwaj pierwszego rowerzysty – pisze internauta Kryzzz. – Rowery na tory – śmieje się Tomek. Podobnych wpisów pojawiło się już kilkadziesiąt. Wyrazów niezadowolenia skierowanych do miejskiego inżyniera ruchu Janusza Galasa, który bronił pomysłu, też było dużo. - Kiedy wreszcie Pana Janusza G. zwolnią? - pytał zirytowany.

Jak informowaliśmy, protestują też motorniczowie. Chcą zlikwidowania ścieżki. Czytaj więcej na ten temat.

Ale to, co budzi u nas emocje, na przykład dla Szwajcarów jest zupełnie naturalne.

"Dajmy mu szansę"

- To dobrze, że wytyczono tę ścieżkę rowerową. Jej przebieg nie jest najlepszy, bo wjazd na nią prowadzi przez rozjazd tramwajowy, ale co do samej idei wpuszczenia ruchu rowerowego na tory tramwajowe nie mam wątpliwości, że jest krokiem w dobrą stronę - uważą Jan Jakiel z SISKOM - To pierwsze takie rozwiązanie w Warszawie, ale dość znane w Europie, między innymi w miastach Szwajcarii. Tam nie stwarza zagrożenia, pytanie, jak będzie u nas? Myślę, że będzie można to ocenić we wrześniu, gdy ruch zacznie wracać do normy po wakacjach. Ale dajmy ścieżce szansę – dodaje.

"Masakra tramwajem"

Prześmiewczy felieton na temat krytyki "tramścieżki" zamieścił na stronie stowarzyszenia Zielone Mazowsze Aleksander Buczyński, aktywista rowerowy. W tekście "Szwajcarska masakra tramwajem mechanicznym".

- Ło Jezusicku, tramwaj i rower majom wspólny tor! Na odcinku prawie kopy sążni! Toć krowy mleko przestaną dawać! – wyśmiewa autor. Dalej jednak punktuje, także odwołując się do Szwajcarii: - Należy podkreślić, że zarówno w Bazylei jak i w Zurychu tramwaje jeżdżą po torowiskach o rozstawie metrowym, które są mniej przyjazne dla ruchu rowerowego niż normalnotorowe (te są szersze o prawie 0.5 metra).

Normalnotorowe (1435 mm - takiej szerokości sa torowiska w Polsce) jest już zbliżone do szerokości standardowego pasa dla rowerów (1,5 m). - Mimo to rowerzyści i tramwaje koegzystują pokojowo w historycznych centrach szwajcarskich miast - podsumowuje Buczyński.

mjc/mz