Przygotuj się na:

ZMIANY W KODEKSIE DROGOWYM

Szóstego grudnia wchodzą w życie nowe przepisy o tworzeniu drogowych korytarzy życia oraz jazdy na suwak.

Sarmacka buta i edukacja poniżej poziomu

Warszawa

TVN24Kuba Bielak był gościem programu "Wstajesz i Wiesz"

"To ludzie są zagrożeniem, nie samochody", "sarmacka buta", "jak mamy zielone, myślimy, że jesteśmy nieśmiertelni". Dziennikarz TVN Turbo Kuba Bielak w programie "Wstajesz i Wiesz" mówił o sprawie Kamila G. oraz o sytuacji na polskich drogach.

- To jest tak, że my przekraczając przepisy, nie zdajemy sobie sprawy, czym tak naprawdę ryzykujemy - powiedział na antenie TVN24 Bielak. W jego opinii wiele osób nie jest świadomych zagrożenia.

"Nie można być trochę w ciąży"

- Nie zdajemy sobie sprawy z jednej prostej, banalnej rzeczy. Jeśli przekroczę prędkość i nie z mojej winy dojdzie do wypadku, np. ktoś pijany wjeżdża na skrzyżowanie, dochodzi do zderzenia i ja dachuje, wpadam na przeciwległy pas ruchu, zabijam cztery osoby stojące na przystanku, to teoretycznie nie jest moja wina - mówił.

I precyzował: "Ale gdybym jechał z prędkością dopuszczalną, to jestem wtedy uczestnikiem wypadku, ale jeżeli przekroczę prędkość co najmniej o 10km/h to zmienia się moja kwalifikacja w sądzie, nie jestem wtedy uczestnikiem, a współwinnym wypadku. Nie można być trochę w ciąży, trochę przekroczyć. Albo przekroczyłem prędkość dopuszczalną, albo nie".

Powiedział, że tak właśnie było w przypadku Kamila. G. , który we wtorek został skazany na 4,5 roku więzienia za śmiertelne potrącenie 14-latki na ul. Targowej. Bo - przypomnijmy - Klaudia wbiegła na ulicę na czerwonym świetle. - Sad bardzo dobrze to argumentował, że gdyby ktoś jechał z prędkością przepisową, to jest zupełnie inny czas reakcji - zaznaczał gość programu "Wstajesz i Wiesz".

Podejmujemy ryzyko

Dodał również, że właśnie dlatego w Polsce są pewne kryteria prędkości dopuszczalnych.

- Na autostradzie, gdzie mamy prędkość dopuszczalną 140 km/h potencjalne ryzyko spotkania kogoś pieszego, który wtargnie nam na czerwone, jest zerowe, bo tam jest separacja ruchu. Stąd w terenie zabudowanym, gdzie jest bardzo dużo miejsc kolizyjnych, skrzyżowań, kierunków poruszania się samochodów, pieszych, i masę pomysłów ludzi, bo tak naprawdę to ludzie są niebezpieczni, nie samochody, tworzą się sytuacje ekstremalne. W tym wszystkim trzeba się jakość odnaleźć, stąd te prędkości, które według niektórych są bardzo zaniżone - powiedział. Bielak odniósł się również do niepokojących danych dotyczących wypadków na przejściach dla pieszych. - Jesteśmy społeczeństwem niedojrzałym motoryzacyjnie, sarmacka buta i to, że to ja mam pierwszeństwo, powoduje, że myślimy, że jak mam zielone to jestem nieśmiertelny. Nie potrafimy jeszcze korzystać - być może - z dobrodziejstw motoryzacji, ale to jest również skutkiem tego, że ciągle ta edukacja jest u nas trzy poziomy pod poziomem - oceniał. Komentował, że edukować w tym zakresie powinniśmy się od najmłodszych lat, już w przedszkolach i szkołach podstawowych, nie tylko na kursach prawa jazdy. - Ktoś powinien zadbać o cały system wychowania motoryzacyjnego i bezpieczeństwa ruchu drogowego w tym kraju, bo - jest jak jest - kwitował.

kz/pm