Samobój pogrążył Legię. Wciąż musi oglądać plecy lidera

Warszawa

Legia Warszawa przegrała w Białymstoku z Jagiellonią 0:1. Tym samym nie poprawiła swojej sytuacji w walce o mistrzostwo Polski. Przed ostatnią kolejką traci do Piasta Gliwice dwa punkty i jest daleko od obrony tytułu.

Legia w niedzielnym meczu z Pogonią Szczecin zagrała bardzo słabo i tylko zremisowała 1:1, tracąc cenne punkty w walce o mistrzostwo. Wielu piłkarzy zawiodło wówczas trenera Aleksandara Vukovicia, czemu dał wyraz przed spotkaniem z Jagiellonią. Szkoleniowiec dokonał aż sześciu zmian w podstawowym składzie. Zabrakło m.in. najlepszego strzelca zespołu Carlitosa, który miał być kontuzjowany. Zmiany nie wpłynęły jednak na lepszą grę i pozytywny wynik Legii w Białymstoku.

Chaos na boisku

Przy ewentualnej porażce warszawian i zwycięstwie Piasta z Pogonią w Szczecinie, walka o tytuł mistrza Polski byłaby rozstrzygnięta. Piłkarze z Górnego Śląska mieliby bowiem już cztery punkty przewagi nad najgroźniejszym rywalem. Piast jednak tylko zremisował 0:0 i nie wykorzystał swojej szansy.

Warszawianie byli pod presją, a wysoka stawka spotkania od początku przeszkadzała im w płynnej grze. Lepiej prezentowali się piłkarze Jagiellonii, którzy nie zamierzali się bronić, jako że ciągle rywalizowali o europejskie puchary. To właśnie podopieczni trenera Ireneusza Mamrota jako pierwsi zagrozili bramce rywali. Po rzucie rożnym strzelał głową Ivan Runje, ale Radosław Majecki był na posterunku.

Do własnej bramki

Legia dopiero w 20. minucie zdołała trafić w światło bramki. Niemrawe uderzenie Dominika Nagy'a pewnie obronił Grzegorz Sandomierski. W poczynaniach warszawian dominował chaos. Jego kulminacją był gol dla białostoczan. W 28. minucie, po dośrodkowaniu z prawej strony Marko Poletanovicia, interweniujący Mateusz Wieteska z impetem wpakował piłkę do własnej bramki.

Legioniści byli w szoku, a ich ataki najczęściej kończyły się na przedpolu bramki gospodarzy. Co prawda Paweł Stolarski strzelał z dystansu pod poprzeczkę, ale Sandomierski popisał się efektowną paradą. W rewanżu swoją okazję miał Patryk Klimala, który po dalekim rajdzie strzelił płasko, jednak Majecki odbił piłkę nogą. Do przerwy gole już nie padły.

Po zmianie stron jako pierwsza doskonałą sytuację stworzyła sobie Legia. Nagy uderzał z bliskiej odległości, ale trafił w Sandomierskiego. Odpowiedź Jagi mogła być zabójcza - Klimala huknął jak z armaty, a piłka po jego strzale trafiła w poprzeczkę. Z dystansu swoich sił próbował też wprowadzony po przerwie Carlitos. Górą był jednak Sandomierski.

Trzeba przyznać, że Legia z animuszem dążyła do wyrównania i z każdą minutą miała coraz większą przewagę. Jagiellonia do samego końca meczu skutecznie się jednak broniła.

W ostatniej kolejce ekstraklasy Piast zagra w Gliwicach z Lechem Poznań, a Legia w Warszawie zmierzy się z Zagłębiem Lubin.Jagiellonia Białystok - Legia Warszawa 1:0 (1:0)

Bramka: 1:0 Mateusz Wieteska (28. - samobójcza)

Jagiellonia: Grzegorz Sandomierski - Andrej Kadlec, Ivan Runje, Zoran Arsenic, Bodvar Bodvarsson - Marko Poletanovic (62. Martin Adamec), Taras Romanczuk - Arvydas Novikovas, Martin Pospisil, Guilherme Sitya (65. Jakub Wójcicki) - Patryk Klimala (76. Bartosz Kwiecień).

Legia: Radosław Majecki - Paweł Stolarski (51. Carlitos), Artur Jędrzejczyk, Mateusz Wieteska, Adam Hlousek - Domagoj Antolic (64. Jarosław Niezgoda), Cafu - Marko Vesovic, Dominik Nagy, Sebastian Szymański - Kasper Hamalainen (86. Miroslav Radović).

CZYTAJ TEŻ NA EUROSPORT.PL

dasz/pm