Sąd nie zgodził się na karę, którą zaproponował biskup

Warszawa

TVN24 ; Jacek Turczyk / PAPDecyzja sądu

Sąd nie zgodził się na zaproponowaną karę dla biskupa Piotra Jareckiego, który prowadził auto pod wpływem alkoholu. Wyznaczył datę rozprawy na styczeń.

Wymiar kary został uzgodniony z prokuraturą, tak jak wnioskował biskup: osiem miesięcy ograniczenia wolności i cztery lata zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów. Ale sąd w czwartek na takie rozwiązanie nie przystał.

Sędzia Edyta Dzielińska-Wolińska nie przychyliła się do uproszczonego trybu, więc odbędzie się normalna rozprawa. Termin ustalono na 23 stycznia.

Biskup nie stawił się w sądzie. Reprezentował go aplikant adwokacki Piotr Haiduk, który podtrzymał wniosek o poddanie się karze. Nie chciał wypowiadać się o sprawie.

Nowy termin rozprawy

20 października 57-letni biskup pomocniczy archidiecezji warszawskiej stracił panowanie nad autem i uderzył w latarnię w Warszawie. Badanie na zawartość alkoholu w organizmie wykazało ponad 2,5 promila.

Dwa dni później duchowny przyznał się do prowadzenia auta pod wpływem alkoholu i oddał się do dyspozycji papieża. „Nie powinienem kierować samochodem pod wpływem alkoholu” - napisał hierarcha w oświadczeniu. Duchowny przeprosił wszystkich, których zgorszył swoim czynem, w szczególności wiernych archidiecezji, których zaufanie zawiódł. "To jednak się stało, dlatego też oddaję do dyspozycji Ojca Świętego moją posługę biskupa pomocniczego archidiecezji warszawskiej"- napisał biskup. Zapewnił też, że chce jak najszybciej skorzystać ze specjalistycznej pomocy.

Ostatniego dnia października Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście-Północ skierowała do sądu akt oskarżenia wobec biskupa, wraz z wnioskiem o skazanie bez przeprowadzenia rozprawy. Hierarcha został przesłuchany i złożył wyjaśnienia. Przedstawiono mu zarzut prowadzenia samochodu w stanie nietrzeźwości. Biskup przyznał się do zarzucanego mu czynu i złożył wniosek o dobrowolne poddanie się karze.

Rozprawa 23 stycznia
TVN24

PAP/ran/roody