Rzecznicy prasowi powalczą w wyborach samorządowych

Warszawa

| Zukowski/Studio K/REPORTER 

Są przyzwyczajeni do "walki" na pierwszej linii frontu, bo na co dzień mierzą się z dziennikarzami. Znają miejskie instytucje nie gorzej od ich szefów. Teraz powalczą o miejsca w radach swoich dzielnic i miejscowości. Na listach wyborczych znaleźliśmy kilku znajomych rzeczników prasowych.

Nie pracują w zaciszu gabinetów i nie pozostają w cieniu swoich przełożonych. Przeciwnie, to właśnie oni często się nimi zasłaniają. Przed nami, dziennikarzami.

To nie jest łatwa praca, ale dzięki niej ich twarze i nazwiska są znane mieszkańcom miasta. Nic więc dziwnego, że niektórzy rzecznicy prasowi postanowili spróbować własnych sił w wyborach samorządowych. A może po prostu chcą od nas odpocząć? Na razie im nie odpuszczamy. Postanowiliśmy sprawdzić, co obiecują rzecznicy prasowi, którzy zdecydowali się na start w wyborach.

Stawia na komunikację

Wiedzę o komunikacji musi mieć w małym palcu Igor Krajnow, rzecznik Zarządu Transportu Miejskiego. Chce być radnym, ale nie w Warszawie. - Startuję do rady powiatu w Legionowie z okręgu Jabłonna, Wieliszew, z listy Platformy Obywatelskiej – potwierdza Krajnow.

Jego oczkiem w głowie ma być, to jasne, właśnie komunikacja. "Sprawna komunikacja w powiecie. Z dala od polityki" – tak brzmi hasło wyborcze kandydata. Co obiecuje?

Krajnow chce uruchomić szybkie połączenia powiatu z Lotniskiem Chopina w Warszawie oraz z lotniskiem w Modlinie. Zamierza wprowadzić Wspólny Bilet do Janówka i stworzyć połączenia szynobusowe między Legionowem, a osiedlem przy Wodociągu Północnym. Ma też zamiar zadbać o dojazd od swojej miejscowości czyli Olszewicy Starej. A to tylko część planów.

"Igor będzie na czele"

O to wszystko ma zamiar walczyć będąc jednocześnie rzecznikiem ZTM i radnym, jeżeli wyborcy go wybiorą.

– Powiat legionowski jest jednostką administracyjną niezależną od Warszawy, więc nie ma tutaj żadnego konfliktu – tłumaczy swoją decyzję. I przy okazji zastrzega: - Z pewnością nie będę dążył to tego, by komunikacja w powiecie legionowskim rozwijała się kosztem komunikacji w stolicy. Chcę jednak wykorzystać doświadczenie w pracy jako rzecznik. Uważam, że nie brakuje mi zdolności komunikacyjnych i perswazyjnych, co może być korzyścią – przekonuje kandydat.

Jak mówi, o posadzie radnego myśli jak najbardziej poważnie, mimo że startuje z ostatniego miejsca na liście. Na forum internetowym Jabłonna - Wieliszew pochwalił się nawet takim hasłem: "Odwrócicie listę przyjaciele, to Igor będzie na czele".

– To jest cytat, którego użył mój kolega – przyznaje Krajnow. I zapewnia, że stanowiska rzecznika ZTM nie wykorzystuje do promowania się. - Od momentu kiedy ruszyła kampania nie zabieram głosu w sprawach komunikacji kolejowej, a także tej na terenie aglomeracji warszawskiej – zastrzega.

"Rzecznik Twoich spraw"

Z pełnionego stanowiska zrezygnuje natomiast - jeżeli zostanie radnym - Krzysztof Zygrzak, rzecznik dzielnicy Bemowo. Kandyduje do rady miasta, więc swoją dotychczasową pracę będzie musiał porzucić na czas sprawowania mandatu. Na razie jednak ze swojego tytuły nie rezygnuje i promuje się hasłem "Rzecznik Twoich spraw".

Zygrzak startuje w okręgu obejmującym Bemowo, Ursus i Włochy. O co chce zadbać? – Na poziomie miasta będą walczył o interesy Bemowa. między innymi o to, żeby II linia metra została przedłużona najpierw na Bemowo. Zależy mi również na poprowadzeniu pociągu do dworca Gdańskiego – zapewnia kandydat.

Zygrzak również startuje z ostatniego miejsca, także z listy PO. – Moje nazwisko przewijało się w mediach, być może będzie to miało pozytywny efekt – zastanawia się kandydat. Jak mówi, ma zamiar wykorzystywać wiedzę, którą zdobył pracując w urzędzie. – Na pewno będą nadal interesował się sprawami lokalnymi – zapewnia.

"Z myślą o ludziach"

To z kolei hasło wyborcze Anny Fiszer-Nowackiej, rzecznik dzielnicy Wola. - Złożono mi taką propozycję i ją przyjęłam - mówi o powodach decyzji kandydatka. - Traktuję to jako wyzwanie i sprawdzian czy praca, którą wykonywałam, została zauważona - dodaje.

Przez ostatnie 3,5 roku komunikowała się z mediami i - jak mówi - korzyści z tego mogą być duże. - Rzecznik prasowy ma dosyć dużą wiedzę merytoryczną, która może się przydać - przekonuje.

Fiszer-Nowacka staruje do rady miasta właśnie na Woli, z 5. miejsca listy PO. Jak pokazuje praktyka, szansę na wygraną ma jednak nikłe. - Wszystko zależy od wyborców. Czy będą głosowali na numer, czy na nazwisko - zastrzega.

Chciałaby zajmować się przede wszystkim kulturą, ale nie tylko. - Chciałabym działać na rzecz modernizacji najważniejszych arterii na Woli. Ale także przyspieszyć przyjmowanie planów zagospodarowania przestrzennego - wylicza kandydatka. - Na Woli jest bardzo dużo do zrobienia - dodaje.

Fiszer-Nowacka, w razie sukcesu, też będzie musiała zrezygnować z pracy w urzędzie.

Andrzej Rejnsonroody