Ruszył na policjantów z... mieczem samurajskim

Warszawa

| telegraaf.nl, PAPArttur Sz. zaatakował policjantów samurajskim mieczem

Napad, włamanie, udawanie policjanta - to tylko część dokonań Artura Sz. Mężczyzna musiał się poczuć jak bohater filmu sensacyjnego, bo ścigających go funkcjonariuszy zaatakował... mieczem samurajskim. 31-latek nie pozorował ciosów - jeden z policjantów o włos uniknął niebezpieczeństwa.

Legionowscy policjanci natknęli się na Artura Sz., kiedy interweniowali w sprawie włamania do jednego z budynków przy ul. Piłsudskiego. Gdy dotarli na miejsce, usłyszeli hałas i zauważyli mężczyznę, który na ich widok wbiegł po schodach na pierwsze piętro.

Pod kurtką miał samurajski miecz

Szybko zorientował się jednak, że jest w potrzasku. Wtedy wyjął spod kurtki samurajski miecz i schodząc po schodach w kierunku wyjścia, zaczął nim grozić policjantom. Potem przystawił go sobie do szyi i stwierdził, że popełni samobójstwo, jeśli funkcjonariusze nie usuną mu się z drogi. Kiedy dotarł w pobliże drzwi wyjściowych, znowu zmienił front i rzucił się z mieczem na jednego z policjantów. Funkcjonariusz w ostatniej chwili zasłonił się pałką. to uratowało mu zdrowie, a może nawet życie, bo ostrze miecza obcięło rękojeść.

Włamywacz - wymachując mieczem - wybiegł z budynku, a policjanci ruszyli w pościg. Na ulicy 3-go Maja napastnik wsiadł do taksówki, próbując odjechać. Przerażony kierowca widząc, co się dzieje, wyskoczył z samochodu. Sytuację wykorzystali policjanci. Obezwładnili Artura Sz. w chwili, gdy przesiadał się z fotela pasażera za kierownicę.

Cios miecza obciął rękojeść policyjnej pałki fot
Cios miecza obciął rękojeść policyjnej pałki fot. KSP
| civil.ge, tvn24.pl

Udawał policjanta na służbie

Podczas dochodzenia okazało się, że włamanie i atak na policjantów to nie jedyne przestępstwa, które miał na koncie 31-latek. Funkcjonariusze ustalili, że kilka godzin wcześniej w Warszawie Artur Sz. napadł na kobietę i ją okradł. Poszkodowaną była policjantka po służbie. Mężczyzna ukradł jej między innymi legitymację służbową. Prawdopodobnie zainspirowało go do kolejnych wyczynów, bo zaraz potem posłużył się kradzioną legitymacją, udając policjanta przed taksówkarzem. Pod pretekstem pracy operacyjnej zamówił kurs do Legionowa. Po przyjeździe na miejsce kazał niczego nie podejrzewającemu kierowcy czekać w miejscu, w którym został później zatrzymany.

Artur Sz. za popełnione przestępstwa usłyszy trzy zarzuty usiłowania kradzieży z włamaniem, czynnej napaści na policjantów oraz rozboju. Grozi mu za to do 12 lat więzienia.

film: KSP
| theaustralian.com.au, ABC NEWS

O "samurajskich inspiracjach" polskich przestępców czytaj też na tvn24.pl.

js/roody