Ruch Palikota zbiera się do odwołania Gronkiewcz-Waltz

Warszawa

Będzie referendum w sprawie odwołania prezydent stolicy?

Jeszcze w kwietniu może zapaść decyzja o referendum ws. odwołania prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz - powiedział na antenie TVN24 Artur Dębski z Ruchu Palikota. Jego zdaniem, Gronkiewicz-Waltz kompletnie nie radzi sobie na tym stanowisku.

Dębski stwierdził, że po odwołaniu prezydenta Elbląga Grzegorza Nowaczyka z PO, działacze Platformy Obywatelskiej chyba zdają sobie sprawę, że "już nie są niepokonani".

- Jestem przekonany, że tego rodzaju akcje jak w Elblągu, będą miały szanse powodzenia. Ludzie mają dosyć PO. Tak jak Elbląg wolny od Platformy, tak być może zaraz Warszawa i wkrótce Polska - stwierdził Dębski.

W jego opinii, jeszcze w kwietniu powinna się pojawić inicjatywa odwołania Gronkiewicz-Waltz ze stanowiska prezydent Warszawy. Nie ujawnił, kto z nią wystąpi, ale - jak zaznaczył - Ruch Palikota się przyłączy.

- Dojrzewamy do tej decyzji. Jestem przekonany, że wszystkie partie polityczne, jak również stowarzyszenia i wspólnoty samorządowe, są zainteresowane tego rodzaju rozwiązaniem - powiedział poseł Ruchu Palikota.

Dodał, że od trzech miesięcy trwają w tej sprawie rozmowy, a porozumienie w tej sprawie, jak się wyraził, może być "dość egzotyczne". - Ponad podziałami - zaznaczył. - Jeśli chcemy odwołać Hannę Gronkiewicz-Waltz to nie ma interesu politycznego - dodał.

Jego zdaniem, Gronkiewicz-Waltz powinna być odwołana, bo nie nadaje się na stanowisko prezydenta Warszawy.

- Pani Hanna Gronkiewicz-Waltz nie reprezentuje tylko siebie, jako prezydent Warszawy. Ona jest wiceprzewodniczącą Platformy Obywatelskiej, wiemy, że w Warszawie żyje się coraz trudniej. Tu musi być gospodarz, a nie urzędnik polityczny, który sobie kompletnie nie radzi - powiedział Dębski.

Premier chce wyjaśnień

Mieszkańcy Elbląga (woj. warmińsko-mazurskie) odwołali w niedzielnym referendum prezydenta Grzegorza Nowaczyka i tamtejszą Radę.

W głosowaniu w sprawie odwołania przed końcem kadencji prezydenta Nowaczyka oddano 23 970 ważnych głosów, w tym 23 087 za jego odwołaniem. Minimalna liczba głosujących potrzebna do tego, by referendum było ważne, wynosiła 18 242 osoby.

Jak powiedział w "Jeden na jeden" rzecznik rządu Paweł Graś, premier Donald Tusk zażądał już od szefa regionu PO w woj. warmińsko-mazurskim wyjaśnień, co doprowadziło do tego, że mieszkańcy Elbląga odwołali Nowaczyka.

Referendum odbyło się na wniosek grupy Wolny Elbląg, która zarzucała lokalnym władzom niekompetencję, arogancję i "utratę zaufania mieszkańców".

Referendum odbyło się na wniosek grupy Wolny Elbląg, która zarzucała lokalnym władzom niekompetencję, arogancję i "utratę zaufania mieszkańców".

PAP//tvn24.pl