Rosja ma oddać "szpiegowo". O budynku krążą legendy

Warszawa

TVN24Rosja ma oddać "szpiegowo"

Sąd nie miał wątpliwości - Rosja ma zwrócić Polsce budynek przy ulicy Sobieskiego 100. To tajemniczy blok, który warszawiacy nazywają "szpiegowem". Miejskie legendy głosza, że Rosjanie wciąż coś tam ukrywają. Sprawie przyjrzała się Paulina Chacińska, reporterka programu "Polska i Świat" TVN24.

- Wyrok jest jeszcze nieprawomocny, ale jest to kolejny krok do tego, żeby nieruchomości bezumownie zajmowane przez Federację Rosyjską mogły wrócić do zasobu miasta czy skarbu państwa – komentuje decyzję sądu w sprawie budynku przy ul. Sobieskiego 100 Bartosz Milczarczyk, rzecznik ratusza.

Luksusowy apartamentowiec

Zdaniem polskiej strony, nieruchomość wybudowana przez Rosjan w latach 70. nie została oddana ówczesnemu ZSRR w użytkowanie wieczyste, a stare umowy wygasły. Strona rosyjska widzi to jednak inaczej. Uważa tego typu obiekty za swoje, bo budowała je za własne pieniądze lub kupiła zgodnie z prawem.Choć takich spornych obiektów w całej Polsce jest kilkanaście - to właśnie ten przy Sobieskiego budzi najwięcej emocji. Strzeżony, monitorowany, otoczony murem i drutem kolczastym - owiany aurą tajemnicy.W czasach Polski Ludowej miał status luksusowego apartamentowca dla dyplomatów, ale warszawiacy dużo chętniej nazywali ten budynek "szpiegowem". Oficjalnie mieszkańcy opuścili go w latach 90. - po upadku Związku Radzieckiego - ale miejscy eksplorerzy, którym udało się wejść do środka, znaleźli tam gazety, kalendarze czy listy nawet z 2005 roku.- Były plotki, że stacjonowało tam KGB. Największa legenda głosi, że nadal tam coś jest. Że ten budynek jest tak chroniony przez Rosjan i nie chcę go oddać, ponieważ nadal coś tam chowają – mówi Marek Słodkowski z Urbex Polska.

Nie oddają budynku

Rosjanie nie tylko nie chcą budynku oddać, również nie płacą za jego użytkowanie. Miasto wyceniło opłaty za Sobieskiego 100 na prawie 8 milionów złotych, a to tylko wierzchołek góry lodowej. - Co do sześciu nieruchomości w Warszawie już teraz jest to kilkadziesiąt milionów złotych – wyjaśnia Bartosz Milczarczyk.Problemy są także z egzekwowaniem decyzji sądów. Zgodnie z prawomocnym wyrokiem - ze stycznia - w polskie ręce ma wrócić warszawski budynek przy Kieleckiej 45. Ale nie został wciąż wydany.

Paulina Chacińskaran/b