Rondo Starzyńskiego zmieniło się w turbinę. Jak się Wam jeździ?

Warszawa

film Dawid Krysztofiński/tvnwarszawa.pl

Bardzo kolizyjne, według drogowców, rondo Starzyńskiego stało sie turbiną. Wprowadzona w weekend nowa organizacja ruchu ma przyczynić się do poprawy bezpieczeństwa. Czy na pewno? Kierowcy przejeżdżający przez rondo gubią się i nie stosują się do oznakowania poziomego.

Nowa organizacja ruchu na rondzie została wprowadzona na czas budowy II linii metra na placu Wileńskim. Na dwa tygodnie przed zamknięciem dla ruchu skrzyżowania ulicy Targowej z al. Solidarności.

Nową organizację charakteryzuje zasada: jeden pas, jeden kierunek. Przed wjazdem na rondo, kierowca musi zająć taki pas, który poprowadzi go w odpowiednią ulicę. Na samym rondzie w czasie przejazdu nie można zmieniać pasów.

- Oznaczenia poziome nie są jednoznaczne ze znakami pionowymi. Ludzie się gubią – pisze nawarszaw@tvn.pl Jolanta.

Z zarzutami naszej internautki nie zgadza się Mateusz Witczyński, rzecznik prasowy konsorcjum budującego centralny odcinek II linii metra. – W niedzielę, rondo sprawdzała komisja, która stwierdziła, że wszystkie oznaczenia są prawidłowe. Być może, że w weekend nie były jeszcze usunięte wszystkie stare oznaczenia, ale umieścielismy stosowaną informację o prowadzeniu prac w tym miejscu – precyzuje rzecznik.

Będzie bezpieczniej?

- Nowa organizacja ruchu poprawi bezpieczeństwo na rondzie, które było bardzo kolizyjne. Szczególnie zjazd w kierunku Legionowa - zapewnia Karolina Gałecka z biura prasowego Zarządu Dróg Miejskich.

Zmiany pojawiły się też dla pieszych. Długie i dość niebezpieczne przejścia zyskały tzw. azyle - miejsca oznakowane tak, że piesi mogą tam bezpiecznie przystanąć i przepuścić samochody.

Sytuację na rondzie obserował reporter tvnwarszawa.pl. Okazało się, że wielu kierowców nie stosuje się do oznaczenia poziomego i tam gdzie nie wolno, przecinają linię ciągłą.

bf//ec