Przygotuj się na:

ŚWIĘTO NIEPODLEGŁOŚCI

Tegoroczne obchody Święta Niepodległości wiążą się z ogromnymi utrudnieniami. Bieg Niepodległości przetnie miasto na pół, a wzdłuż trasy marszu narodowców już od samego rana ustawione będą betonowe zapory.

Rok po zatruciu w przedszkolu wypowie się biegły

Warszawa

TVN24Przedszkole w Chotomowie (zdjęcie archiwalne)

Po ponad roku od wszczęcia śledztwa w sprawie zatrucia w gminnym przedszkolu w Chotomowie, prokuratura zdecydowała, że konieczna jest opinia biegłego z zakresu chorób zakaźnych. Ekspert oceni, czy istniało zagrożenie życia i zdrowia dzieci.

O zatruciu w przedszkolu gminnym w Chotomowie informowaliśmy po raz pierwszy wiosną ubiegłego roku. Wówczas prokuratura wszczęła śledztwo w związku z nieumyślnym spowodowaniem zagrożenia dla życia lub zdrowia wielu osób, poprzez sprowadzenie zagrożenia epidemiologicznego

Śledztwo w toku

Sprawa jest badana przez prokuraturę od roku i trzech miesięcy. - Dotychczas nie przedstawiono nikomu zarzutów. W toku postępowania przesłuchano około 200 osób. Są to przedstawiciele ustawowi poszkodowanych dzieci: głównie rodzice, ale także personel szpitala, przedstawiciele sanepidu i samorządu gminnego - wyjaśnia teraz Marcin Saduś, rzecznik Prokuratury Okręgowej warszawa-Praga.

Dodaje też, że konieczne było zgromadzenie dokumentacji medycznej dotyczącej blisko 150 poszkodowanych osób. Pośród nich, 50 było hospitalizowanych.

Jak tłumaczy rzecznik prokuratury, dopiero po tych czynnościach możliwe było wydanie postanowienia o dopuszczeniu dowodu z opinii biegłego sądowego z zakresu chorób zakaźnych. - Celem opinii jest ustalenie czy rozstrój zdrowia, który powstał w wyniku zatrucia u dzieci, stanowił bezpośrednie zagrożenie dla ich życia i zdrowia - wyjaśnia Saduś. Dodatkowo, biegły określi, jak wyglądał mechanizm rozprzestrzeniania się bakterii salmonelli.

Jeśli śledczy wskażą winnego rozprzestrzenienia się bakterii, będzie mu groziło do trzech lat więzienia.

Salmonella w krokietach i paście jajecznej

Przypomnijmy, po kontroli sanepidu w chotomowskim przedszkolu, DNA salmonelli zostało odnalezione w krokietach z mięsem i w paście z jajek. Pałeczki bakterii wykryto też u dwóch pracowników personelu.

Jak podawał sanepid, kontrola bloku żywieniowego wykazała nieprawidłowości natury sanitarno–higienicznej. Biegli przeprowadzili także 102 wywiady epidemiologiczne z: 28 rodzicami dzieci hospitalizowanych, 50 osobami leczonymi ambulatoryjnie, 24 pracownikami, które nie zgłaszały żadnych objawów chorobowych.

Zobacz > Salmonella - objawy, leczenie, nosicielstwo

Natomiast dyrektor przedszkola skierował pracowników do lekarza, a część zdrowych pracowników także na badania w kierunku nosicielstwa. "W wyniku tych badań u dwóch osób personelu przedszkola wykryto pałeczki Salmonella Enteritidis, które wykryto również u niektórych dzieci" - podawał legionowski sanepid.

Kontrola sanepidu i śledztwo prokuratury rozpoczęły się po tym, jak do szpitali trafiło kilkudziesięcioro dzieci skarżących się na ból brzucha, gorączkę i wymioty.

Sanepid przeprowadził kontrolę w przedszkoluTVN24
wideo 2/4

kk/ran