Rok bez Feminy. Inwestor przyznaje: kino może nie wrócić

Warszawa

Artur Węgrzynowicz / tvnwarszawa.plMija rok bez Feminy

Gdy warszawiacy żegnali Feminę, słyszeli deklaracje, że nad sklepem, który tam zaplanowano, powstanie sala kinowa. Od tego momentu minął rok, pomieszczenia przy al. Solidarności 115 wciąż stoją puste, a inwestor zaczyna wycofywać się z obietnic. Tłumaczy, że to "osoby trzecie" bombardują inwestycję w formule sala kinowa+sklep, dlatego dopuszcza stworzenie samego sklepu.

Łzy, znicze i śpiewanie przedwojennych szlagierów – tak wyglądało pożegnanie z kinem Femina. Odbyło się we września 2014, blisko roku temu.

Skargi i protesty

Teraz o dawnym kinie przypomina tylko neon, który pozostał na budynku. Wnętrza są zamknięte na cztery spusty, szyby przysłonięte od środka folią budowlaną. Od ostatniego seansu, mieszkańcy nie mają tam czego szukać. Tymczasem inwestor (firma Jeronimo Martins) deklarował, że chce tam stworzyć sklep i salę z funkcją kulturalną.

Ale miał problem z warunkami zabudowy na taki projekt, bo dokument wydany przez urząd dzielnicy oprotestowali m.in. okoliczni mieszkańcy. Obawiali się przysłonięcia okien i utraty miejsc parkingowych.

Skargi zostały odrzucone przez Samorządowe Kolegium Odwoławcze, później oddalił je także Wojewódzki Sąd Administracyjny, wtedy firma JM mogła złożyć wniosek o pozwolenie na budowę.

- 23 czerwca wpłynął do wydziału architektury i budownictwa wniosek o pozwolenie na budowę na przebudowę danego kina Femina. Projekt budowlany przewiduje przebudowę budynku na sklep i salę kinową – informuje Mateusz Dallali, rzecznik urzędu dzielnicy Śródmieście. Ale zaraz dodaje: - Zostało wydane postanowienie o uzupełnieniu wniosku i projektu budowlanego. Inwestor właśnie złożył wniosek o zawieszenie postępowania, bo uzupełnienie zajmie mu więcej czasu – dodaje.

"Proces jest opóźniany"

"Potwierdzamy, że złożyliśmy wniosek o pozwolenie na budowę obejmujące sklep i kino. Ze względu jednak na konieczność uzupełnienia przedstawionej dokumentacji, proces formalny dotyczący tego wniosku został czasowo wstrzymany" – potwierdza w wysłanym do nas mailu biuro prasowe JM.

Przedstawiciele firmy po raz kolejny przekonują, że chcą w dawnym kinie połączyć funkcje handlową i kulturalną. Ale teraz nie wykluczają już, że ostatecznie zdecydują się jedynie na dyskont. Co ważne, pozwolenie na budowę samego sklepu firma uzyskała już w lutym 2014 roku.

"Zwracamy uwagę na fakt, że proces formalny związany z tą inwestycją już od samego początku jest opóźniany przez dodatkowe etapy będące efektem m.in. protestów czy zaskarżeń osób trzecich. W tym dotyczącym pozwolenia na budowę podmioty zewnętrzne również mają możliwość zgłaszania zaskarżeń. Z naszych informacji wynika, że już na obecnym etapie do urzędu miasta wpłynęła pierwsza skarga ze strony jednego z sąsiadów" – wyjaśniają przedstawiciele JM.

"Jeżeli takie działania uniemożliwią uzyskanie stosownego pozwolenia na budowę, będziemy zmuszeni zrealizować inwestycję zgodną z uzyskanym wcześniej pozwoleniem obejmującym jedynie funkcję handlową" – dodają.

Skarg ciąg dalszy

Jak się dowiedzieliśmy, nie skończyła się również sprawa dotycząca warunków zabudowy dla sklepu i kina. Mieszkańcy złożyli skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego na decyzję WSA. To nie oznacza od razu, że "wuzetka" dla sklepu i kina nie obowiązuje, ale jest możliwość, że na kolejnych etapach rozpatrywania zostanie unieważniona.

To jednak tylko rozważania teoretyczne. Pewne jest, że Femina wciąż stoi pusta, i wygląda na to, że szybko to się nie zmieni.

TAK WYGLĄDAŁO POŻEGNANIE KINA FEMINA:

Ostatni seans w kinie Femina
Artur Węgrzynowicz/ tvnwarszawa.pl

FILM Z LIKWIDACJI FEMINY:

Trwa wyprowadzka Feminy
Artur Węgrzynowicz / tvnwarszawa.pl

Andrzej Rejnson