Reprywatyzacja: księga nie biała, tylko zielona. Nie zamyka sprawy

Warszawa

Mateusz Szmelter, tvnwarszawa.plWiceprezydent o białej księdze

W terminologii przyjętej przez Unię Europejską biała księga to opracowanie propozycji rozwiązania jakiegoś problemu. Opublikowane przez warszawski ratusz dokumenty to co najwyżej księga zielona czyli opis stanu obecnego, który - choć potrzebny – nie zamyka sprawy reprywatyzacji.

Ponad 2 tys. wydanych decyzji zwrotowych i ponad 2,5 tys. nieruchomości, w sprawie których postępowanie wciąż się toczy. A to nie wszystko. Jak dowiadujemy się z białej księgi ratusza, od 1990 roku złożono ponad 7 tys. wniosków, na podstawie których dokonano ponad 4 tys. zwrotów.

Te liczby robią wrażenie, pokazują skalę problemu reprywatyzacji w Warszawie i są jednym z najciekawszych elementów wydanego przez ratusz dokumentu.

Biała księga to obszerne kompendium wiedzy na temat reprywatyzacji, zwłaszcza jej prawnych aspektów. W jednym dokumencie zebrano informacje na temat wszystkich aktów prawnych, które mają wpływ na kwestie związane z roszczeniami. Wymienia nie tylko dekret Bieruta, ale też ustawy o gospodarce nieruchomościami czy liczne orzeczenia sądów.

W czwartek na konferencji prasowej wiceprezydent Jarosław Jóźwiak oficjalnie zaprezentował opracowany przez urzędników dokument. - Ma on umożliwić wszystkim obywatelom zapoznanie się ze skomplikowanymi sprawami reprywatyzacyjnymi – powiedział.

Kłopotliwa indeminizacja

W białej księdze szczególną uwagę warto zwrócić na dwie kwestie. Pierwsza dotyczy indeminizacji, czyli umów międzynarodowych zawieranych między rządem PRL a innymi państwami, których obywatele mieli na terenie Polski roszczenia do nieruchomości.

Przy tej okazji warto przypomnieć, że przyczynkiem do wydania białej księgi była sprawa Chmielnej 70 - zwróconej przez warszawski ratusz działki znajdującej się obecnie na placu Defilad a wycenianej, na około 160 mln złotych. Nieruchomość, która w latach 50. została już spłacona, co wynika z dokumentów Ministerstwa Finansów.

Jej właścicielem był Duńczyk, a Dania to jedno z państw, z którym Polska zawarła umowę międzynarodową. Sprawę opisywaliśmy na tvnwarszawa.pl.

W białej księdze - cytując orzeczenie Naczelnego Sądu Administracyjnego - ratusz przekonuje, że sam fakt zawarcia układu międzynarodowego to nie wszystko. Umowa nie stanowi bowiem źródła prawa i nie może wywołać skutków prawnych w sferze stosunków własnościowych.

Jak czytamy w dokumencie – "niezbędne jest wydanie przez Ministra Finansów decyzji administracyjnej stwierdzającej przejście nieruchomości na rzecz Skarbu Państwa". Dopiero ten krok stanowi podstawę wpisu praw w księdze wieczystej.

Od 2006 roku do dziś Ministerstwo Finansów miało wydać sześć takich decyzji.

Biała księga poświęca samej indeminizacji blisko 200 stron. Oprócz pisemnego wyjaśnienia, znajdziemy też wykresy i układy międzynarodowe podpisane przez władze PRLz Austrią, Francją, Danią, Grecją, Norwegią, Belgią, Królestwem Niderlandów, Szwajcarią, Wielką Brytanią i Irlandią, Kanadą oraz USA.

"Nie jesteśmy superwładzą"

Druga sprawa, na którą warto zwrócić uwagę, dotyczy roli miasta w procesie reprywatyzacji. W dokumencie urzędnicy wielokrotnie podkreślają, że warszawski ratusz jest tylko jednym z organów, który bierze w tym procesie udział i – co podkreślił na konferencji wiceprezydent Jóźwiak – organem ostatnim.

"Urząd m.st. Warszawy nie dokonuje zwrotu dopóki organy państwa (Ministerstwo Infrastruktury lub Samorządowe Kolegium Odwoławcze) nie stwierdzą nieważności decyzji odmawiającej własności czasowej. My kierujemy się rozstrzygnięciami tych organów, a zdarza się, że lokatorzy, media i również te organy obarczają nas odpowiedzialnością za decyzje" – czytamy w białej księdze.

"Nie jesteśmy uprawnieni do kontrolowania tych organów, nie jesteśmy superwładzą" – przekonują dalej urzędnicy ratusza.

Na czym wobec tego polega rola miasta w procesie reprywatyzacji? - Dopiero po decyzji SKO lub ministerstwa sprawa wraca do ponownego rozpatrzenia przez ratusz i wydania ewentualnej decyzji zwrotowej – mówił na konferencji Jóźwiak.

Wiceprezydent o roli miasta w procesie reprywatyzacji
Mateusz Szmelter, tvnwarszawa.pl

"Warszawa jest ofiarą reprywatyzacji"

W księdze znalazły się także postulaty legislacyjne miasta, w tym przede wszystkim tzw. "mała ustawa reprywatyzacyjna", którą w sierpniu 2015 roku ówczesny prezydent Bronisław Komorowski skierował do Trybunału Konstytucyjnego. TK będzie rozpatrywał tę sprawę 19 lipca.

- Warszawa jest największą ofiarą procesu reprywatyzacji. To my z jednej strony musimy zwracać budynki i działki, które są dzisiaj naszą własnością. Z drugiej, potem musimy zapewniać pomoc lokatorom i tym, którzy tracą swoje mieszkania w wyniku reprywatyzacji – powiedział Jóźwiak.

Dlatego w białej księdze znajdziemy też listę działań podejmowanych przez miasto, aby udzielić pomocy poszkodowanym. Chodzi tu m.in. o dostarczenie lokali zamiennych czy pierwszeństwo najmu lokali prywatnych.

O ich ocenę i opinię na temat samego dokumentu poprosiliśmy Komitet Obrony Lokatorów. Jego działacze od lat walczą ze skutkami dzikiej reprywatyzacji. - Dokument ten jest w naszym odczuciu zbędny. Nie jest niczym innym jak tylko zlepkiem informacji i dokumentów, które od dawna podane zostały do publicznej wiadomości – mówi Bożena Jasińska z Komitetu Obrony Lokatorów.

- Jest jedynie próbą wybielenia się ich autorów ze skutków do jakich doprowadzili. Opublikowanie wielu wyroków i przepisów, którymi się zasłaniają absolutnie nie usprawiedliwia ich bierności przy weryfikacji dokumentów – dodaje.

MJN krytycznie: Zabieg PR-owski

Natomiast głos w sprawie białej księgi zabrało już stowarzyszenie Miasto Jest Nasze. Aktywiści oceniają dokument bardzo krytycznie. – Jest zabiegiem czysto PR-owym. W księdze nie odnajdziemy nazwisk osób, na rzecz których dokonany został zwrot. Nie znamy więc skali udziału handlarzy roszczeniami w całym procederze – przekonują.

Zdaniem działaczy, księga ratusza to chaotyczny, obszerny materiał, który w wielu miejscach jest kopią z funkcjonujących ustaw. - Przekazany nam informacyjny bałagan ma na celu fasadowe załatwienie dręczącej wielu warszawiaków od lat sprawy dzikiej reprywatyzacji. Nietrudno jednak odnieść wrażenia, że są to działania pozorowane i nierzetelne – dodają w komunikacie prasowym.

Księga nie zamyka sprawy

Nie ulega wątpliwości, że biała księga nie zamyka sprawy reprywatyzacji. Choć jest cennym kompendium wiedzy teoretycznej, zabrakło w niej chociażby kilku najbardziej kontrowersyjnych przykładów zwrotów konkretnych nieruchomości. Są nimi m.in. kamienice przy Noakowskiego, Hożej 25a (tu roszczenia kupiono za 50 zł) czy kamienica przy ul. Kazimierzowskiej, którą zreprywatyzował nie kto inny, jak były wiceszef biura gospodarki nieruchomościami Jakub Rudnicki.

Adresów, które mogłyby posłużyć za przykłady jest mnóstwo. Reprywatyzacja zabiera miastu place, parki, szkoły… Warszawiacy zastanawiają się dlaczego tak się dzieje i nie zawsze otrzymują odpowiedzi.

Zabrakło też wyjaśnienia sprawy samego wicedyrektora Jakuba Rudnickiego, który zajmował się m.in. kontrowersyjnym zwrotem działki na placu Defilad i – jak ujawniła "Gazeta Stołeczna" – prowadził wspólne interesy z mecenasem ubiegającym się o zwrot tej działki. Jak to możliwe?

Nie wszystkie wątpliwości zostały więc wyjaśnione. Biała księga to krok w dobrą stronę, choć to dopiero początek drogi. Władze miasta podkreślają też, że nie jest katalogiem zamkniętym i ma być uzupełniania na bieżąco.

Karolina Wiśniewska