Reklamowy chaos. Ustawa w końcu jest, na razie i tak nic się nie zmieni

Warszawa

Mateusz Szmelter/tvnwarszawa.plReklamy w centrum

W piątek w życie wchodzi ustawa krajobrazowa, która ma pomóc w walce z reklamowym chaosem. Urzędnicy, którzy wcześniej swoją nieskuteczność tłumaczyli brakiem odpowiednich przepisów, teraz znów każą jednak czekać: - Realne efekty zobaczymy za dwa lata - nie ukrywają. Tłumaczą, że "ustawa nie jest aktem idealnym" i muszą "uporać się z formalnościami".

- Ta ustawa daje tylko możliwość sukcesu. Do tej pory samorządy nie miały praktycznie żadnych narzędzi, dzięki którym mogłyby walczyć z chaosem reklamowy – wyjaśnia w rozmowie z tvnwarszawa.pl Wojciech Wagner, naczelnik wydziału estetyki w stołecznym ratuszu. – To nie jest jednak tak, że od dziś sytuacja zacznie się sama poprawiać – zastrzega.

Jak tłumaczy, teraz rada miasta będzie mogła uchwalić lokalny kodeks reklamowy, w którym określone zostaną zasady sytuowania m.in. nośników. Ustawa wprowadza także kary za nielegalne reklamy.

Jak się jednak okazuje, na uchwalenie kodeksu, który będzie miał realny wpływ na rozmieszczanie banerów w miejskiej przestrzeni trzeba poczekać. Jak zapowiadają urzędnicy, około roku. Dlaczego aż tak długo?

Uchwała goni uchwałę

Zanim urzędnicy rozpoczną walkę z reklamowym chaosem, będą musieli uporać się z "formalnościami".

– Przygotowywanie takich przepisów to bardzo skomplikowany proces przypominający uchwalanie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Od kilku miesięcy przygotowujemy treść uchwały – podkreśla Wagner.

Jak zaznacza, formalnie przygotowania do uchwały można jednak rozpocząć dopiero od 11 września, a przed rozpoczęciem prac nad sporządzaniem kodeksu rada miasta będzie musiała... przyjąć jeszcze jedną uchwałę o przystąpieniu do sporządzania kodeksu. - Są takie formalności, których nie da się przeskoczyć - komentuje Wagner.

Konsultacja społeczne

Przed uchwaleniem właściwego kodeksu miasto planuje przeprowadzić jeszcze konsultacje społeczne. Swoją opinię będzie musiał wyrazić też m.in. stołeczny konserwator zabytków. To także wpłynie na przedłużenie prac nad kodeksem.

- Gotowy projekt chcemy upublicznić jeszcze w tym roku, jednak realny termin uchwalenia kodeksu to druga połowa 2016 roku. Od tego momentu reklamodawcy, którzy wywieszają swoje reklamy legalnie, będą mieć 12 miesięcy na dostosowanie się do nowych przepisów – tłumaczy nasz rozmówca.

Jak zaznacza, pełne efekty nowych przepisów będą więc zauważalne za około dwa lata.

- Ustawa krajobrazowa nie jest aktem idealnym. Ma szereg wad i za bardzo formalizuje pewne zagadnienia. Dlatego w pracach nad naszym warszawskim kodeksem pośpiech nie jest wskazany. Jednym aktem będziemy musieli określić zasady rozmieszczania reklam i szyldów. Nie chcemy stworzyć bubla - podkreśla Wagner.

Specjaliści podzieleni

Prezydent Bronisław Komorowski, który był inicjatorem ustawy krajobrazowej podpisał ją w wersji przyjętej przez Sejm 15 maja tego roku.

Ustawa definiuje pojęcie reklamy, szyldu, krajobrazu, krajobrazu kulturowego, krajobrazu priorytetowego. Nakłada też m.in. obowiązek sporządzania przez samorząd wojewódzki audytu krajobrazowego; mają być w nim zdefiniowane obszary krajobrazów priorytetowych, gdzie sejmik województwa ma mieć możliwość ustalania norm dotyczących wysokości, kształtu budynków i ewentualnego stosowania materiałów miejscowych lub tradycyjnej architektury.

Opinie specjalistów co do skuteczności nowych przepisów są jednak podzielone. Prezes Instytutu Wspierania Rozwoju Inwestycji Jacek Piecha uważa, że "ustawa wprowadzi bałagan". - Do tej pory planowanie przestrzenne było zasadniczo domeną gminy (...) Obecnie to właśnie gminy mają ustalić studium planistyczne, czyli kierunki, w którym gmina ma się rozwijać. Ustawa krajobrazowa poszerzy natomiast uprawnienie w tym zakresie samorządów wojewódzkich. Do tej pory miały one dość ograniczone możliwości wpływania na zagospodarowanie przestrzenne gmin, bo plany zagospodarowania województwa nie są aktem prawa miejscowego - ocenia Piecha.

Z kolei znacznie lepiej ocenia wchodzącą w życie ustawę, w obszarze dotyczącym reklam. - Pozytywnie należy ocenić kwestię porządkowania reklam, bo to będą robić gminy, które ustalają opłaty reklamowe i obowiązujące zasady ich lokowania. Ale żeby nie było tak różowo trzeba zwrócić uwagę, że w przypadku reklam wielkoformatowych kary za nielegalne reklamy mogą być za niskie. Te kary mogą być skuteczne w mniejszych gminach i miastach, bo tam nielegalne stawianie reklam będzie nieopłacalne, ale ustawa nie wyeliminuje całego problemu, szczególnie w przypadku dużych, dochodowych reklam - uważa Piecha.

Wyższe kary - mniej reklam?

Ustawę o ochronie krajobrazu prezydent skierował do Sejmu latem 2013 r. Wiele pierwotnych zapisów ustawy zostało zmienionych podczas prac legislacyjnych w Sejmie. Projekt w pierwotnej wersji przewidywał m.in. wprowadzenie do ustawy pojęcia "dominanty przestrzennej" w celu zaostrzenia zasad lokalizacji np. elektrowni wiatrowych, wieżowców i wszelkich innych obiektów, które byłyby uznane za "dominantę przestrzenną". Podkomisja sejmowa, która pracowała nad ustawą, nie poparła takiego rozwiązania i zrezygnowała z wprowadzenia do ustawy nowej kategorii prawnej - "dominanty przestrzennej".

Uchwalona przez Sejm ustawa przewidywała początkowo kary w wysokości do 5 tys. zł za reklamy niezgodne z wytycznymi. Senatorowie zaproponowali wyższe kary, które mają wynosić czterdziestokrotność opłaty reklamowej ustalanej przez gminy. Posłowie poparli tę poprawkę.

Szpecąca reklamą "pożarła" jeden z domów w Dolnie Służewieckiej:

Gigantyczna reklama w Dolinie Służewieckiej
Mateusz Szmelter / tvnwarszawa.pl

jk,PAP/ran