Razem alarmuje: tu nie dojedziesz, prawdziwa rzeź PKS-ów

Warszawa

materiały prasowePartia Razem o zmianach w Mobilisie

Partia Razem alarmuje, że mieszkańcy kilku gmin zostaną pozbawienie możliwości dojazdu do pracy czy szkoły. To skutek likwidacji PKS Ciechanów i PKS Ostrołęka, a także zakończenia działalności przewozowej PKS Mińsk Mazowiecki. Wszystkie trzy spółki należą do prywatnej Grupy Mobilis.

- To prawdziwa rzeź PKS-ów. Ostatnie kursy odbędą się tuż przed wakacjami. Wiele mazowieckich gmin straci w ten sposób dostęp do placówek służby zdrowia, szkół, ośrodków kultury, punktów usługowych, placówek pocztowych - mówił na czwartkowej konferencji pasowej Mateusz Dobrowolski z zarządu warszawskiego Razem.

"Mazowsze. Tutaj nie dojedziesz"

To komentarz do planów firmy Mobilis, która z końcem czerwca zamierz zaprzestać działalności transportowej PKS w Mińsku Mazowieckim. Zlikwidowane mają być bliźniacze spółki w Ciechanowie i Ostrołęce.

- W odpowiedzi na bierność władz samorządowych przygotowaliśmy nowe hasło promocyjne naszego województwa: "Mazowsze. Tutaj nie dojedziesz". Dołączamy do niego mapę, na której zaznaczyliśmy miejscowości z likwidowanymi PKS-ami, gminy, w których przestanie funkcjonować jakikolwiek transport zbiorowy oraz spółki PKS, których istnienie jest zagrożone - informowała Anna Jagodzińska, członkini zarządu warszawskiego Razem.

Razem przekonuje, że mieszkańcy gmin: Opinogóra Górna, Regimin, Troszyn, Lelis, Zawady, Cisówka i Starogród zostaną od 1 lipca pozbawieni transportu, także dojazdu do Warszawy. Działacze zaapelowali do marszałka województwa Adama Struzika o podjęcie działań. Chcą skierować w najbliższych dniach do sejmiku Mazowsza petycję dotyczącą sytuacji transportu autobusowego. - Emerytki i emeryci, studentki i studenci, pracownice i pracownicy, dojeżdżający do Warszawy i innych miast na Mazowszu, zostaną pozostawieni sami sobie. To wielka porażka samorządu - oburzał się Dobrowolski.

Mniej chętnych, niższa rentowność

Sprawę skomentowała rzeczniczka urzędu marszałkowskiego. "Trudno sobie dziś wyobrazić, aby samorząd województwa samodzielnie prowadził pojedyncze linie w skali regionu. Nie jest to ani jego zadaniem, ani nie ma też na to środków finansowych. Mazowsze jest największym województwem w kraju. Liczba zezwoleń wydanych przez marszałka na koniec 2017 roku wynosi prawie 900" – odpowiada Marta Milewska.

I przypomina, że zgodnie z planem zrównoważonego rozwoju publicznego transportu zadaniem marszałka jest zapewnienie transportu na głównych trasach, a to dzieje się poprzez Koleje Mazowieckie i Warszawską Kolej Dojazdową.

Stwierdziła też, że zapewnienie komunikacji między miastami powiatowymi należy do samorządów. Przyznała jednocześnie, że powoływania tego typu spółek jest niezwykle kosztowne, dlatego wielu powiatów po prostu na to nie stać. Wyliczyła, że do tej pory na Mazowszu zdecydowały się na to powiaty sokołowski, garwoliński i grójecki.

Powołała się również na informację od przewoźników, że przewozy autobusowe z roku na rok są coraz mniej rentowne i korzysta z nich coraz mniej osób. "Jedynym rozwiązaniem, aby zabezpieczyć nierentowne linie jest dofinansowanie ich z budżetu państwa, tak jak dofinansowywane są np. przejazdy ulgowe" – podsumowała rzeczniczka.

"Rozważaliśmy różne scenariusze"

Tak też tłumaczy się Mobilis. W oświadczeniu przesłanym w imieniu trzech spółek jest mowa o "nierentowności transportu regionalnego i lokalnego" w Polsce.

Mapa miejsowości, które zostaną pozbawione połączeń autobusowych
Partia Razem

"Niestety otoczenie rynkowe (z roku na rok znaczący spadek liczby pasażerów) oraz prawne (brak stabilnych uregulowań prawnych umożliwiających inwestycje i rozwój) uniemożliwiły nam dalsze podtrzymywanie funkcjonowania ww. spółek. Znacząco wpływają na to m.in. spadek zapotrzebowania na usługi lokalnej komunikacji autobusowej i bardzo ostra konkurencja cenowa przy bardzo niskim poziomie cen. W perspektywie średniookresowej notowaliśmy spadek liczby pasażerów sięgający nawet do 30 proc. Te liczby dla poszczególnych PKS zależały od danego regionu. Dostrzegalny jest także deficyt wykwalifikowanych kierowców, co sprawia, że kondycja sektora transportowego nie jest najlepsza" - czytamy w oświadczeniu.

Przewoźnicy zapewniają też, że decyzje poprzedzone analizami. "Wcześniej rozważaliśmy różne scenariusze, które miały na celu poprawę sposobu funkcjonowania wszystkich trzech spółek. Podejmowaliśmy liczne próby ratowania przedsiębiorstw i przywrócenia ich rentowności. Niestety okazały się one nieskuteczne" - przyznają autorzy.

I dodają, że prawo spółek handlowych obliguje do "zamknięcia prowadzenia działalności, jeśli jest ona nierentowna". Zaznaczają, że przewozy lokalne i regionalne nie są dofinansowywane i koordynowane przez samorząd, ale Mobilis Group jest otwarte na dzielenie się swoim know-how.

ZOBACZ TEŻ MATERIAŁ O OTWARCIU LINII, KTÓRĄ PLANOWANO 70 LAT:

Autobus spóźniony o lata
wideo 2/2

ran/b