Ratusz prześwietla wydatki Bemowa. "To szukanie haków"

Warszawa

UD BemowoKonflikt o władze na Bemowie nadal trwa

Ratusz kontroluje wydatki na promocję w urzędzie dzielnicy Bemowo. Powodem są sygnały o nieprawidłowościach, jakie miały docierać na plac Bankowy. Według władz dzielnicy kontrola jest bezpodstawna i motywowana politycznie. - To szukanie haków - twierdzi burmistrz.

Pracownicy z urzędu kontroli weszli do bemowskiego ratusza w ubiegłym tygodniu. Sprawdzają wydatki na promocję w dzielnicy w latach 2008-2014. Władze dzielnicy uważają, że kontrola jest bezpodstawna i ma "wyłącznie charakter szykany".

- Jej - zapewne z góry przesądzone - negatywne wyniki, będą wykorzystane jako kolejne absurdalne uzasadnienie "utraty zaufania" przez panią prezydent do członków obecnego zarządu dzielnicy - twierdzi Krzysztof Zygrzak, burmistrz Bemowa, który przesłał w tej sprawie pismo do redakcji.

Zdaniem urzędników z ratusza, kontrola jest zasadna.

– Mamy informacje od pracowników o wielu nieprawidłowościach w związku z zawieraniem umów dotyczących promocji. Właśnie dlatego zlecono kontrolę – tłumaczy nam Marek Lipiński, jeden z dwóch pełnomocników ustanowionych dla Bemowa przez Hannę Gronkiewicz-Waltz. Kontrola z "dużego ratusza" ma potrwać do 15 lipca.

Nieprawidłowości w OSiR-ze?

Burmistrz Zygrzak pisze też, o kontroli w bemowskim Ośrodku Sportu i Rekreacji. Do niedawna dyrektorem był tam obecny zastępca Zygrzaka, Radosław Kulikowski. - Tam z kolei badane są umowy zlecenia w latach 2007–2014. Z nieoficjalnych informacji od pracowników OSIR-u wiadomo, że kontrolerzy będą tak długo sprawdzać, aż znajdą coś na Kulikowskiego – oświadczył Zygrzak.

- Kontrola z OSiR już się zakończyła – ripostuje Lipiński. Tłumaczy, że została zlecona przez nowego dyrektora ośrodka. – Gdy objął stanowisko, natrafił na bardzo wiele nieprawidłowości w działaniu ośrodka, stąd jego prośba o kontrolę – dodaje pełnomocnik Hanny Gronkiewicz-Waltz.

Szczegółów jednak zdradzić nie chce. – Nadal czekamy na protokół pokontrolny. Wtedy będzie można mówić o wnioskach – ucina Lipiński.

Zygrzak chce kontroli NIK

Burmistrz Bemowa twierdzi, że kontroli się nie boi, ale powinna ją przeprowadzić instytucja niezależna od miasta. - Uważamy, że to nie urzędnicy podlegli Hannie Gronkiewicz–Waltz powinni przeprowadzać taki audyt, a pracownicy Najwyższej Izby Kontroli – przekonuje.

Zdaniem Lipińskiego ośrodek sportu podlega miastu i to ono jako właściciel jest właściwym organem do przeprowadzenia kontroli. – Jeśli wyniki wskażą na nieprawidłowości, wówczas przekażemy sprawę do odpowiednich organów ścigania. Apel burmistrza o kontrole NIK-u może się wtedy spełnić – kończy Lipiński.

Wojenka o Bemowo

Konflikt na linii stołeczny ratusz-zarząd Bemowa trwa od początku nowej kadencji. Radni na Bemowie wybrali burmistrzem Krzysztofa Zygrzyka, byłego współpracownika skompromitowanego tzw. aferą bemowską byłego wiceprezydenta i burmistrza Jarosława Dąbrowskiego. Prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz nie udzieliła Zygrzakowi i jego ludziom pełnomocnictw i wprowadziła do urzędu dwóch pełnomocników.

Konflikt do tej pory nie został rozwiązany. Jedną z najbardziej efektownych odsłon sporu było oklejenie budynku ratusza banerami porównującymi Hannę Gronkiewicz-Waltz do Władimira Putina.

Więcej o genezie konfliktu tutaj

Materiał Pawła Łukasika o konflikcie na Bemowie
TVN24

jb/b