Ratusz pogroził palcem radnemu od La Szalet

Warszawa

| Xavier Cordente/Patrycja Wanatfot. Maciek Wężyk/tvnwarszawa.pl
fot. Maciek Wężyk/tvnwarszawa.pl
fot. Maciek Wężyk/tvnwarszawa.pl
| Xavier Cordente/Patrycja Wanat

Radny Tomasz Cwyl, za sprawą, którego na placu Narutowicza stanął kontrowersyjny pub La Szalet nie złamał prawa – taki wniosek płynie z kontroli, którą przeprowadził Ratusz. Urzędnicy zwracają jednak uwagę, że z punktu widzenia etyki, sprawa pozostawia pewne wątpliwości.

"W aktach sprawy znajdowała się negatywna opinia Wydziału Estetyki Przestrzeni Publicznej oraz stołecznego konserwatora zabytków, których uzyskanie nie było jednak konieczne.[...] Ich opinie nie były wiążące przy wydawaniu decyzji o warunkach zabudowy dla lokalu gastronomicznego przy pl. Narutowicza 1" – czytamy w dokumencie, który trafił do władz dzielnicy.

W trakcie kontroli urzędnicy nie dopatrzyli się także konfliktu interesów, o co oskarżali radnego Tomasza Cwyla, niektórzy jego koledzy z rady dzielnicy Ochota.

- Z punktu widzenia prawa, sprawa nie budzi zastrzeżeń – podsumowuje Marta Brzegowa z biura prasowego urzędu miasta. Przyznaje jednak, że: "z punktu widzenia etyki pozostawia pewne wątpliwości". O jakie wątpliwości chodzi niestety nie wyjaśnia. Pewne jest jednak, że radnemu nic nie grozi.

"Przedstawiając powyższe oceny nie wydaję zaleceń pokontrolnych"– tak kończy się dokument pod tórym podpisała się prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz.

- Radny nie złamał prawa. Ten dokument kończy całą sprawę – komentuje Piotr Żbikowski, wiceburmistrz dzielnicy.

Mieszkańcy nie chcą szaletu

Sprawa pubu La Szalet dzieli radnych i mieszkańców od połowy grudnia. Obiekt o wątpliwych walorach architektonicznych stanął na pl. Narutowicza tydzień po ostatnich wyborach samorządowych w miejscu dawnego szaletu. Niezadowoleni z nowego sąsiedztwa mieszkańcy zaczęli protestować - zbierali podpisy i pisali petycje do władz dzielnicy.

Radni oskarżają swojego kolegę

Radni zwrócili się natomiast do prezydent Warszawy o przeprowadzenie kontroli. Ich zdaniem radny Cwyl naruszył zasady etyki. Oskarżali Cwyla o wykorzystanie mandatu radnego do pozytywnego załatwienia wszystkich pozwoleń niezbędnych do uruchomienia lokalu.

- Czy urzędnik czytając pismo z podpisem radnego, nie jest w pewien sposób pod presją? Nie zada sobie pytania: czy warto z nim zadzierać, czy lepiej wydać jakieś pozwolenie i mieć święty spokój – pytał kilka tygodni temu na specjalnej sesji radny Łukasz Kwaśniewski z PiS. Według niego Cwyl mógł naruszyć zakaz działalności gospodarczej z wykorzystaniem mienia komunalnego.

Cwyl odpiera zarzuty

Zarzutu te odpiera Tomasz Cwyl z PO. Twierdzi, ze nigdy nie wywierał nacisku na urzędników, którzy wydawali wszelkie dokumenty. Zwraca także uwagę, że zrezygnował na początku tego roku ( a więc już po postawieniu pubu La Szalet) z udziałów w firmie TOMO, która jest właścicielem lokalu. Firmę przejęła matka radnego.

par