Ratusz odtajnia umowy

Warszawa

Lech Marcinczak, tvnwarszawa.plRatusz zatrudnia prawie 4 tys. osób

Ratusz ujawnił trzy ostatnie umowy, o które od trzech lat walczył radny PiS Jarosław Krajewski. Informację o przekazaniu umów potwierdziło biuro prasowe ratusza. - Wyrok sądu zdjął z nas odpowiedzialność za ujawnienie danych osobowych, więc ujawniliśmy trzy ostatnie umowy, aby uciąć różne spekulacje - powiedziała Agnieszka Kłąb, rzeczniczka prasowa ratusza.

Radny Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Krajewski, umów jeszcze nie przeglądał. - W piątek po południu otrzymałem informację z biura rady, że czeka na mnie zalakowana koperta. Dowiedziałem się o tym chwilę przed godziną 16:00, tak więc nie miałem szans przesyłki odebrać. Zrobię to dopiero na poczatku tygodnia - powiedział Krajwewski.

- Jeżeli są to umowy to się cieszę, że miasto zdecydowało się wykonać wyrok sądu. Szkoda, że stało się tak dopiero po trzech latach walki, podczas której ratusz wydał 50 tysięcy złotych na obsługę prawną procesów - dodał radny.

"Sąd zdjął z nas odpowiedzialność"

Już ponad pół roku temu sąd okręgowy wydał wyrok, który zobowiązywał urzędników do ujawnienia zapisów umów, ale podano dane tylko trzech osób, z którymi je podpisywano. Pozostałe nazwiska były utrzymywane w tajemnicy.

Chodzi m.in. o współpracę z mediami i organizację konferencji prasowej za 10 tysięcy złotych, czy o analizę pikniku naukowego za 4 tysiące złotych. Krajewski nie chciał dłużej czekać, aż ratusz wykona wyrok sądu okręgowego dlatego złożył w sądzie rejonowym wniosek o egzekucję prawomocnego wyroku. Na początku maja sąd przychylił się do wniosku radnego dodatkowo grożąc prezydent miasta grzywną w wysokości dwóch tysięcy złotych.

- Z jednej strony ciążyła na nas odpowiedzialność za nieudostępnienie informacji publicznej, z drugiej strony odpowiedzialność za ujawnieje danych osobowych. W tym momencie wyrok sądu zdjął z nas odpowiedzialność za ujawnienie danych - tłumaczy Agnieszka Kłąb, rzeczniczka ratusza.

Długa walka radnegoCała sprawa zaczęła się w 2009 roku. Radny poprosił wtedy o informacje na temat kilku umów, które zawarło biuro edukacji. Urząd nie ujawnił nazwisk, powołując się na ustawę o ochronie danych osobowych. Taka interpetacja pozwala urzędnikom przelewać miliony złotych na prywatne konta nie ujawniając, do kogo one należą.

Od marca 2012 roku umowy zlecenia i umowy o dzieło mają specjalną klauzulę. Wedle jej zapisów praca na zlecenie ratusza oznacza automatyczne ujawnienie danych osobowych.

bf/bako