Radny PiS chce pomnika dla poszkodowanych dziką reprywatyzacją

Warszawa

archiwum TVN24Apel o pomnik dla poszkodowanych reprywatyzacją

Radny Prawa i Sprawiedliwości apeluje do władz Warszawy o budowę pomnika upamiętniającego lokatorów, którzy w wyniku dzikiej reprywatyzacji stracili cały dorobek swojego życia. Co na to miasto?

"Obserwując prace komisji do spraw usuwania decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich wydanych z naruszeniem prawa [czyli komisji weryfikacyjnej Patryka Jakiego - red.], można odnieść wrażenie, że za każdą nieruchomością idą w parze nieszczęścia ludzie" - zwraca uwagę miejski radny PiS Jacek Cieślikowski.Dalej przypomina listy mieszkańców poszkodowanych reprywatyzacją i proszących o wsparcie, kiedy "byli wyrzucani z mieszkań, w których mieszkali od lat" albo gdy "nowy właściciel podnosił czynsze, by się ich pozbyć". "Pamiętam brak reakcji ze strony władz miasta" - pisze surowo radny. I pyta: "czy i kiedy powstanie pomnik oddający cześć tym, którzy w wyniku działań władz miasta tracili cały dorobek, niejednokrotnie przepłacając to własnym życiem?".

Ratusz: to decyzja rady miasta

W odpowiedzi wiceprezydent miasta Włodzimierz Paszyński przypomina radnemu, że organem zatwierdzającym lokalizacje nowych pomników w stolicy nie jest ratusz, ale Rada Warszawy, która robi to w formie odpowiedniej uchwały. Podjęcie uchwały zaś "poprzedzone jest odpowiednią procedurą". Wymaga zdobycia kilku różnych uzgodnień i pozwoleń, w tym między innymi od właściciela terenu, na jakim ma stanąć monument, opinii Instytutu Pamięci Narodowej i miejskiego Biura Architektury."Wniosek o wzniesienie pomnika, którego dotyczy pytanie nie wpłynął do Biura Stołecznego Stołecznego Konserwatora Zabytków, zatem nie jest prowadzone w tej sprawie żadne postępowanie. Ponadto, zgodnie z posiadaną przez nas wiedzą, Rada Warszawy nie zajmowała stanowiska w tej kwestii" - puentuje Paszyński. Dyskusja o pomniku dla ofiar reprywatyzacji pojawiła się po tym, jak z inicjatywy władz miasta, na placu Defilad, wmurowano płytę upamiętniającą Piotra Szczęsnego. Mężczyznę, który podpalił się przed Pałacem Kultury. Tablica pojawiła się z dnia na dzień, bez zapowiedzi. Choć - jak mówił nam rzecznik urzędu miasta - była konsultowana z Biurem Architektury. W mediach społecznościowych, na forach skupiających lokatorów, pojawiło się wówczas pytanie, kiedy pojawi się pomnik upamiętniający chociażby Jolantę Brzeską - założycielkę ruchu lokatorskiego, której zwęglone ciało znaleziono w Lesie Kabackim. Tu warto przypomnieć, że Brzeska ma swój skwer na Dolnym Mokotowie. Rada miasta podjęła decyzję w tej sprawie dokładnie rok temu i była w tym względzie jednomyślna.

Skwer Jolanty Brzeskiej
Tomasz Zieliński/ tvnwarszawa.pl

kw