Radny od bazarku na Ursynowie obronił mandat. Sąd po jego stronie

Warszawa

tvnwarszawa.pl / UD UrsynówPiotr Karczewski, radny i szef stowarzyszenia kupców

Piotr Karczewski, radny Ursynowa z Platformy Obywatelskiej wygrał w sądzie z wojewodą mazowieckim, który wcześniej wygasił mu mandat. Zdzisław Sipiera uznał, że Karczewski nie powinien być radnym, bo prowadził działalność gospodarczą na gruncie należącym do miasta.

Posiedzenie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego odbyło się w środę. W efekcie, jak informuje nas biuro prasowe wojewody mazowieckiego, sąd uchylił zarządzenie Sipiery dotyczące wygaszenia mandatu radnego Ursynowa. "Wyrok nie jest prawomocny. Mazowiecki Urząd Wojewódzki czeka na uzasadnienie" - czytamy w odpowiedzi na nasze pytania.

Radny i szef bazaru

Mandat został uchylony w czerwcu, o czym informowaliśmy na tvnwarszawa.pl. Dlaczego? Karczewski jest nie tylko radnym dzielnicy, ale też szefem Stowarzyszenia Kupców Inwestorów Giełdy "Na Dołku" i zarządza targowiskiem o tej samej nazwie. Nie byłoby w tym nic niepokojącego, gdyby nie fakt, że jedna z działek, na której stoi bazar (u zbiegu Płaskowickiej i al. KEN) od sierpnia ubiegłego roku należy do miasta.Budziło to wątpliwości lokalnych aktywistów, zwłaszcza ze stowarzyszenia Otwarty Ursynów. Wiele razy zarzucali politykowi PO konflikt interesów, powołując się na zapisy ustawy o samorządzie, zgodnie z którymi radny nie może "prowadzić działalności gospodarczej (…) z wykorzystaniem mienia komunalnego gminy", w której sprawuje mandat. Podobne wątpliwości miał też wojewoda Sipiera.

Najpierw zaapelował do ursynowskiej rady, aby sama odwołała Karczewskiego. To się jednak nie udało. Radni Platformy Obywatelskiej wraz z koalicjantami stanęli za nim murem i głosowali przeciwko. Wobec tego, Sipiera zdecydował się na kolejny krok i w drodze zarządzenia zastępczego sam wygasił mu mandat.

"Prawo nie może działać wstecz"

Karczewski od początku sporu nie miał sobie nic do zarzucenia i podkreślał, że o żadnym konflikcie interesów nie ma mowy. - Czuję się tak, jakbym zaparkował samochód w prawidłowym miejscu, poszedł na zakupy, po pięciu minutach wrócił, zastał znak zakazu i mandat za wycieraczką. Bazar prowadzę od 11 lat. Odkąd jestem prezesem podpisuję takie same umowy z Zarządem Dróg Miejskich [jako zarządcą drogi - red]. O przekazaniu działki w ręce miasta dowiedziałem się po fakcie, a prawo nie może działać wstecz - tłumaczył na jednej z sesji.Od początku zapowiadał też odwołanie od decyzji wojewody do sądu. Był przekonany, że wygra i - jak się okazało - miał rację. Sprawa jednak nie jest zamknięta. Zdzisław Sipiera ma możliwość odwołania się do wyższej instancji. Próbowaliśmy skontaktować się w piątek z radnym Karczewskim, bezskutecznie.Równocześnie na Ursynowie trwa zażarty konflikt o samą lokalizację bazaru. Ze względu na budowę Południowej Obwodnicy Warszawy targowisko musi zniknąć z dotychczasowej lokalizacji przy Płaskowickiej i al. KEN. Karczewski od dawna postulował o przeniesienie go na pobliską pętlę autobusową. Protestowali okoliczni mieszkańcy, którzy nie chcieli bazaru pod oknami. Kupcy z kolei o innej lokalizacji słyszeć nie chcieli. CZYTAJ WIĘCEJ O TYM KONFLIKCIE

Piotr Skubiszewski o złożeniu zawiadomienia Artur Węgrzynowicz, tvnwarszawa.pl
wideo 2/3

kw/pm