Radni bronią baru Śródmieście mówi "nie"

Warszawa

fot

Pięciu radnych z Ruchu Palikota apeluje do burmistrza Śródmieścia, by w lokalu po Barze Prasowym wciąż mogła działać tania gastronomia. - Nie przewidujemy profilowania konkursu - odpowiadają władze dzielnicy.

Pod apelem podpisał się radny Warszawy Marcin Rzońca oraz czterech radnych dzielnicy Śródmieście - Przemysław Zając, Jerzy Budzyn, Grzegorz Walkiewicz i Robert Stolarek.

- Nie stajemy po stronie tych, którzy twierdzą, że to polityka czynszowa dzielnicy spowodowała likwidację tego konkretnego baru, bowiem wiemy, że jest to efektem czynników obiektywnych - zastrzegają na wstępie. Ale dodają: - Już od zeszłej kadencji Zarząd Dzielnicy Śródmieście z naszej inicjatywy organizował konkursy profilowe z działalnością przydatną dla mieszkańców (sklepy warzywnicze, kwiaciarnie), więc nieprawdziwe jest twierdzenie rzecznika ZGN, że to rynek zdecyduje, co w miejscu Prasowego powstanie.

- Apelujemy o utrzymanie funkcji baru mlecznego w tej lokalizacji. Za dużo tego typu przydatnych placówek zginęło ostatnimi czasy z mapy Warszawy - kończą swój list radni.

Śródmieście jest na "nie"

Pismo skierowane jest do burmistrza Śródmieścia Wojciecha Bartelskiego. Może on wpłynąć na procedurę przetargową, która - zgodnie z zapowiedziami śródmiejskiego Zakładu Gospodarowania Nieruchomościami - ma się rozpocząć po nowym roku.

Władze Śródmieścia nie zamierzają jednak zmieniać swoich planów. - Konkurs na ten lokal nie będzie sprofilowany - odpowiada Urszula Majewska, rzecznik dzielnicy. To oznacza, że raczej nie powstanie tam bar, a jeśli, to na pewno nie tani. Nie będzie mógł bowiem liczyć na obiżkę czynszu.

Pocieszeniem może być fakt, że nie będzie tu banku. - W dokumentach przetragowych jest zatrzeżenie, że nie może tu powstać oddział banku ani żadna instytuacja finansowa - mówi rzeczniczka.

Efekt nielegalnego gotowania

Pismo to pokłosie poniedziałkowej akcji w dawnym Barze Prasowym. Na kilka godzin został on przejęty przez osoby, które sprzeciwiają się gentryfikacji, czyli procesowi, który czyni Śródmieście coraz mniej przyjaznym dla biedniejszej części jego mieszkańców.

Przez kilka godzin w dawnym barze działała partyzancka kuchnia, która wydawała posiłki. Akcja spotkała się z dużym odzewem. Zakończyła ją interwencja policji, która jednak oficjalnie nie została poinformowana o włamaniu do baru.

roody/mz