Rada Warszawy: Decyzja wojewody do sądu

Warszawa

| PAP, TVN24 Pomorzefot. TVN Warszawa

Głosami PO i SLD Rada Warszawy zdecydowała w czwartek o wniesieniu do sądu administracyjnego skargi na decyzję wojewody mazowieckiego, który unieważnił jej uchwałę w sprawie wyboru przewodniczącego rady dzielnicy Rembertów.

Jak mówił przewodniczący klubu PO w radzie miasta Jarosław Szostakowski, rozstrzygnięcie sądu w tej sprawie będzie "precedensem, który w przyszłości będzie miał zastosowanie dla warszawskich problemów". Projekt uchwały w tej sprawie był zgłoszony przez prezydent miasta Hannę Gronkiewicz-Waltz.

Walka o władzę

Podczas pierwszej sesji rady Rembertowa 6 grudnia ub.r. w głosowaniu kandydatur na przewodniczącego wzięli udział wszyscy radni (21 osób), w tym dwóch kandydatów na to stanowisko - Michał Kaczyński i Marcin Ziętek (obaj z PO).

W ocenie prawników ratusza mogło to naruszać ustawę o samorządzie gminnym. Problemem miał być fakt, że o wyborze na to stanowisko Michała Kaczyńskiego zdecydował jeden głos, być może oddany przez niego samego (głosowanie było tajne).

Rada Warszawy 16 grudnia - głosami PO - unieważniła uchwałę rady Rembertowa dotyczącą wyboru Kaczyńskiego ze względu na "poważne przypuszczenie", że została podjęta z naruszeniem prawa. Radni powołali się przy tym na orzecznictwo sądów administracyjnych w podobnych sprawach. 23 grudnia rada Rembertowa ponownie wybrała Kaczyńskiego na przewodniczącego. Kaczyński, który kandydował na stanowisko burmistrza wbrew zaleceniom PO, kilka dni temu został z niej wykluczony.

"Wola wyborców jest najważniejsza"

Wojewoda mazowiecki unieważnił uchwałę Rady Warszawy z 16 grudnia, powołując się na inne orzeczenia sądów. Zdaniem wojewody, w głosowaniach na przewodniczących rad dzielnic, gmin, miast czy powiatów mogą brać udział kandydaci na te stanowiska.

- Wola wyborców jest najważniejsza. Jej wynikiem jest zróżnicowanie polityczne, które czasem sprawia, że w głosowaniach decyzje zapadają przewagą jednego głosu. Tak się dzieje w wielu nowo wybranych radach. Trzeba tę wolę uszanować - podkreślił wówczas Kozłowski.

pap/par