Psy do zadań specjalnych

Warszawa

| lechpoznan.pl, "Przegląd Sportowy"Psy asystujące gościły w studio "Witaj Warszawo"

Niektóre za pomoc w ekstremalnych sytuacjach dostają nagrody. Inne dla swoich właścicieli są bohaterami każdego dnia, bo pomagają w codziennych czynnościach. Psy pracujące z luźmi to nie tylko wyspecjalizowani pomocnicy, ale też niezastąpieni przyjaciele.

Psy przewodnicy są na co dzień wielką pomocą dla osób niewidomych. Nawet ci, którzy dobrze sobie radzą, korzystając z białej laski, doceniają bezpieczeństwo i komfort, jakie daje asysta psa.

Poprowadzą i wybawią z opresji

Odpowiednio wyszkolony przewodnik dobrze sobie radzi nawet w nieznanym otoczeniu. Pomaga swojemu panu ominąć różne przeszkody, także te znajdujące się na wysokości jego głowy. - Nie muszę mozolnie badać całego otoczenia białą laską – tłumaczy Jolanta Kramarz z Fundacji „Vis Maior".

Pies umie rozpoznać zagrożenie, którego nie może dostrzec niewidomy, i odpowiednio na nie zareagować. Okazuje wtedy „wyuczone nieposłuszeństwo" – nie reaguje na komendę, a jego pan wie, że to sygnał alarmowy. - Są takie sytuacje, kiedy może bez psa zrobilibyśmy coś głupiego, a pies po prostu widzi i nieraz wyprowadza nas z opresji – mówi Jolanta Kramarz.

Owczarki i labradory

Jaki pies może zostać wyszkolony na przewodnika dla osoby niewidomej? – Na pewno musi być zrównoważony psychicznie, odporny na stres, otwarty, kontaktowy i bardzo nastawiony na współpracę z człowiekiem – tłumaczy trener psów Tomasz Jakubowski. Fizycznie powinno to być zwierzę słusznych rozmiarów i odporne na niesprzyjające warunki pogodowe.

Wśród czworonogów szkolonych do pomocy ludziom do tej pory królowały owczarki niemieckie, głównie ze względu na predyspozycje psychiczne do różnych zadań, ale to się zmienia. – Nie da się ukryć, że w coraz większej liczbie dziedzin rasa ta jest wypierana choćby przez labradory, które nie zostały jeszcze w tak dużym stopniu zniszczone przez hodowlę kierowaną wyłącznie na wygląd – mówi Jakubowski.

Kosztowne, ale nieocenione

Problemem jest koszt wyszkolenia zwierzęcia, dla wielu osób po prostu za wysoki. – Minimalnie to powinno być 40 tys. zł. Ale w Stanach Zjednoczonych szkoli się psy za 68 tys. dolarów – wylicza Jolanta Kramarz. Fundacjom zajmującym się szkoleniem psów na przewodników dzięki różnym dotacjom i zbiórkom udaje się ograniczyć tę kwotę do mniej niż 10 tys. złotych. To wciąż dużo, ale obecność psiego pomocnika szybko okazuje się nieoceniona. – Z psem jest łatwiej, szybciej, bardziej komfortowo, ale przede wszystkim przyjemniej – przekonuje Jolanta Kramarz. Bo taki pies to nie tylko przewodnik, ale też przyjaciel.

js