Psia majówka: przekłute oczy, przykucie do drzewa

Warszawa

| Rzecznik.gov.plBaron trafił do Józefa 4 maja, był przywiązany sznurkiem do drzewa przed schroniskiem fot. Schronisko w Józefowie

Przywiązywanie niechcianych zwierząt do drzew to łagodna metoda. Do jednej z fundacji w czasie majówki trafiło zwierzę z przekłutymi oczami. Właścicielom chodziło o to, żeby nie mogło wrócić do domu. Część warszawiaków szykowała się do weekendowych wyjazdów, pozbywając się czworonogów. Schroniska odnotowały boom.

- Co za koszmar! Zaczął się długi weekend i równocześnie pozbywanie się psów! Dziś, do tej pory, mieliśmy zgłoszenia o 18 błąkających się porzuconych psach - ogłosiła już 30 kwietnia po południu na Facebooku fundacja Azylu pod Psim Aniołem. - Mogliśmy dać schronienie tylko dwóm psom!!! - alarmowali wolontariusze.

Przekłuli oczy pekińczykowi

- Normą jest, że przed majówką ludzie porzucają więcej zwierząt niż normalnie. Nie mogą zabrać ich ze sobą, więc pozbywają się jak starych mebli. W sobotę mieliśmy 20 zgłoszeń o porzuconych zwierzakach, czyli 4 razy więcej niż normalnie. Nie wszystkim mogliśmy pomóc – skarży się Tomasz Niemczyk, kierownik schroniska w Falenicy.

Historie porzuconych psów bywają makabryczne. Niemczyk wspomina pekińczyka miniaturkę, którego właściciel przywiązał do drzewa. To nie wystarczyło. Przekłuł oczy zwierzakowi, by ten nie mógł wrócić do domu.

To jest jednak tylko wierzchołek góry lodowej. – Ludzie wstydzą się oddawać zwierzęta do schroniska, więc wolą je porzucać. Pałętające się po ulicach psy nikogo nie obchodzą, więc o niektórych wyrzuconych możemy nawet nie wiedzieć - kończy Niemczyk.

Im cieplej, tym gorzej

Jak mówi dyrektor schroniska na Paluchu, zwierzętom pomogła... pogoda. – Średnio dziennie w ciągu roku przyjmujemy około 7 zwierząt. W sobotę 30 kwietnia przyjęliśmy 15 psów. Jednak dokładnie tyle samo poszło do adopcji. W poniedziałek było już tylko 9 zgłoszeń. To dlatego, że była kiepska pogoda. Ludzie nie wychodzą z domów, więc nie porzucają psów – tłumaczy Wanda Dejnarowicz, szefowa schroniska.

Psa można przechować

Podobnie było w schronisku w Józefowie. – To się powtarza co roku. Ludzie nie mają co zrobić z psami, więc przywiązują je do bramy naszego schroniska. A wystarczy z nami porozmawiać. Możemy zawsze przyjąć psa na kilka dni - tłumaczy Bożenna Rajczak, szefowa schroniska, która sama w swoim domu przechowuje trzy psy.

Zdjęcia wyrzuconych zwierząt, które trafiły do schroniska w Józefowie podczas długiego weekendu:

Pies błąkał się na terenie Legionowa | | Konkret24; zdjęcie tytułowe: Ian Langsdon/PAP/EPA/Twitter
Dwa podrośnięte szczeniaki mają zaawansowane zmiany skórne - to prawdopodobnie grzybica i świerzbowiec | | Getty Images/ East News
Ktoś znalazł te pieski porzucone kompletnie bez szansy na pomoc | | DHS/US Senate
Bastek w schronisku jest od 2 maja | | Fakty TVN
Piesek jest chory na babeszjozę. Dzięki intensywnemu leczeniu pojawiła się nadzieja, ale jego szanse są nikłe | | Fakty TVN
Niuniek trafił do schroniska 3 maja | | Fakty TVN
Pies błąkał się na terenie Legionowa | | Konkret24; zdjęcie tytułowe: Ian Langsdon/PAP/EPA/Twitter
Dwa podrośnięte szczeniaki mają zaawansowane zmiany skórne - to prawdopodobnie grzybica i świerzbowiec | | Getty Images/ East News
Ktoś znalazł te pieski porzucone kompletnie bez szansy na pomoc | | DHS/US Senate
Bastek w schronisku jest od 2 maja | | Fakty TVN
Piesek jest chory na babeszjozę. Dzięki intensywnemu leczeniu pojawiła się nadzieja, ale jego szanse są nikłe | | Fakty TVN
Niuniek trafił do schroniska 3 maja | | Fakty TVN

band/ec/mz