Przymusowy postój tramwajów: rozładowane akumulatory

Warszawa

| Fakty o Świecie TVN24 BiSfot

Nie tylko demonstracja Solidarności spowodowała paraliż komunikacyjny w Alejach Jerozolimskich. Przyczyniły się do tego również dwa tramwaje z bydgoskiej fabryki PESA.

Mimo, że demonstracja odblokowała rondo de Gauella przed godz. 15 tramwaje nie mogły odjechać jeszcze przez ponad godzinę. Problemem były dwa tramwaje PESA jadące w stronę Pragi w których rozładowały się akumulatory. W efekcie zablokowały się w nich hamulce i składów nie można było nawet przetoczyć.

"Przyczyn jeszcze nie ustaliliśmy"

- W tej chwili trudno powiedzieć, czy był to błąd człowieka, czy awaria techniczna. Skupiamy się by jak najszybciej puścić ruch – mówił w czwartek po południu Michał Powałka, rzecznik Tramwajów Warszawskich.

Jak udało się ustalić reporterowi tvnwarszawa.pl, motorniczy na czas przemarszu demonstrantów opuścili pantografy. Przez ponad godzinę tramwaje były zasilane z akumulatorów, któro ostatecznie się rozładowały i po ponownym podniesieniu pantografu, tramwaje i tak były unieruchomione. Ruch w obie strony udało się udrożnić dopiero przed godz. 17.

fot. Lech Marcinczak/tvnwarszawa.pl | | Fakty TVN
fot. Lech Marcinczak/tvnwarszawa.pl | | Fakty TVN
fot. Lech Marcinczak/tvnwarszawa.pl | | Fakty TVN
fot. Lech Marcinczak/tvnwarszawa.pl | | Fakty TVN
fot. Lech Marcinczak/tvnwarszawa.pl | | Fakty TVN
fot. Lech Marcinczak/tvnwarszawa.pl | | Fakty TVN
fot. Lech Marcinczak/tvnwarszawa.pl | | Fakty TVN
fot. Lech Marcinczak/tvnwarszawa.pl | | Fakty TVN
fot. Lech Marcinczak/tvnwarszawa.pl | | Fakty TVN

mjc/ec