Przyklejony smołą do trawy leżał w rowie. "Oderwałem psa z podłożem"

Warszawa

Artur WojciechowskiPsiaka udało się uratować

W przydrożnym rowie, zalany smołą, przyklejony do śmieci traw i krzaków, leżał pies. Spędził tam prawdopodobnie kilka dni. Ta historia będzie miała jednak szczęśliwe zakończenie. Zwierzak został już wyczyszczony i nabiera sił. Wkrótce trafi do adopcji.

"Lepik", gdyż takie imię otrzymał, jest jeszcze młody. Jego aktualny opiekun szacuje wiek psiaka na około 15 miesięcy. Sporo już jednak przeszedł.

Na ratunek

- W piątek, około godziny, 9 zadzwonił do mnie pracownik urzędu w Warce ( mazowieckie) i poprosił abym sprawdził informację, że w rowie leży zaklejony smołą pies – mówi Artur Wojciechowski, były policyjny przewodnik i instruktor, który wciąż zajmuje się szkoleniem psów, prowadzi psi hotel i pomaga zwierzakom znaleźć nowy dom.

- Pojechałem na miejsce. Pies był wycieńczony, cały zaklejony smołą. Przykleił się do śmieci, trawy i krzaków – opowiada Wojciechowski.

Zwierzak nie był w stanie się podnieść. W rowie spędził już prawdopodobnie kilka dni.

"Patrzył w oczy"

Pies był bezradny i zachowywał się tak, jakby wiedział, że pan Artur chce mu pomóc. - Oderwałem psa razem z podłożem. Nie bronił się, patrzył tylko mi w oczy przez cały czas – opowiada Wojciechowski.

"Lepik" trafił do weterynarza. - Zawiozłem go do gabinetu weterynaryjnego. Tam dostał narkozę i brzytwami, przez kilka godzin zeskrobywano z niego pozlepianą sierść – relacjonuje Wojciechowski, który za wszystko zapłacił z własnej kieszeni.

Pies dostał antybiotyki, leki przeciwzapalne i pojechał do hotelu.

Pod opieką fryzjera

Niestety nie całą maź udało się usunąć. - Udało mi się namówić salon fryzjerski, żeby spróbować go wyczyścić. Przez kolejne godziny, różnymi preparatami usuwaliśmy resztki smoły – mówi Wojciechowski, i wyjaśnia, że każda nawet najmniejsza plamka mazi powodowałaby odparzenia i infekcje.

Wszyscy byli pod wrażeniem zachowania "Lepika". - Podziwialiśmy jego zachowanie. W salonie wszystko robiliśmy bez narkozy, a on stał i cierpliwie czekał. Nawet nie próbował warczeć – dodaje opiekun.

Na koniec pies został wykąpany i wysuszony.

Wraca do zdrowia, czeka na adopcję

Następnego dnia po zabiegach "Lepik" zaczął już biegać. – Leczenie potrwa jeszcze około miesiąca. Później pies będzie szukał nowego domu – zapowiada pan Artur. W jego hotelu w tym momencie czeka na adopcję też 16 innych psów.

Jak oblicza Wojciechowski pomógł on znaleźć nowy dom już ponad 100 bezdomnym zwierzakom.

Nie wiadomo czy pies został oblany mazią celowo, czy sam do niej wpadł.

Wareccy urzędnicy zapowiedzieli, że zapłacą za leczenia "Lepika".

wp//ec