Przez Polskę na Zachód. Ruszył proces o przemyt uchodźców

Warszawa

"Nigdy nie wiadomo ile osób jest w środku" TVN 24
wideo 2/3

Przed Sądem Okręgowym w Warszawie ruszył proces Kurbana M. i Movlata Ch. Oskarżeni mieli kierować konkurencyjnymi grupami przestępczymi, które zajmowały się przerzutem uchodźców ze wschodu na zachód Europy. Na ławie oskarżonych zasiedli między innymi taksówkarze.

W sprawie początkowo oskarżone były 22 osoby, ale część dobrowolnie poddała się karze. Na poniedziałkowej rozprawie prokurator Jan Derlewski z Prokuratury Okręgowej w Warszawie odczytał akt oskarżenia obejmujący 15 osób.

Głównymi oskarżonymi są urodzeni w Rosji Kurban M. i Movlat Ch. Według prokuratury w latach 2016-2017 każdy z nich kierował odrębną, zorganizowaną grupą przestępczą, która za pieniądze ułatwiała migrantom "wielokrotne przekraczanie granicy Rzeczypospolitej Polskiej wbrew przepisom".

Kierowca i choreograf teatralny

43-letni Kurban M., kierowca z zawodu, miał ułatwić przekroczenie granicy "bliżej nieustalonej liczbie cudzoziemców, ale nie mniejszej niż 130 osób", które trafiły do Niemiec. Kurban M. miał przede wszystkim organizować i nadzorować ten proceder, zlecać odbiór i transport poszczególnych osób. W kilku przypadkach sam woził uchodźców.

Gdy sędzia Anna Ptaszek z Sądu Okręgowego w Warszawie zapytała oskarżonego, czy przyznaje się do winy, odpowiedział, że nie zrozumiał zarzutów, bo prokurator zbyt szybko je przeczytał. Po kolejnym odczytaniu aktu oskarżenia z pomocą tłumacza powiedział, że nie czuje się winny i zamierza złożyć wyjaśnienia.

49-letni Movlat Ch. jest z wykształcenia choreografem, ukończył w Rosji uczelnię teatralną. Do Polski przyjechał z całą rodziną, żoną i dwojgiem dzieci. Przyznał, że odkąd został zatrzymany, jego bliscy utrzymują się wyłącznie z rządowego programu 500 plus. Wcześniej utrzymywał się ze zleceń, prowadził zajęcia artystyczne dla uchodźców.

Mężczyzna nie przyznał się do winy i zapowiedział, że złoży wyjaśnienia. Według prokuratury miał pomóc nielegalnie przekroczyć zachodnią granicę kraju co najmniej 55 osobom, które zostały następnie przewiezione do Niemiec i Francji.

Co najmniej tysiąc euro za przerzut

Obaj mężczyźni byli wcześniej karani. - Za to samo – tłumaczył Movlat Ch.

Kurban M. był poszukiwany przez niemiecki wymiar sprawiedliwości do odbycia kary za przemyt uchodźców. W 2011 roku został skazany na cztery lata i osiem miesięcy pozbawienia wolności, ale w więzieniu spędził tylko dwa lata. Według nieoficjalnych informacji, w tamtej sprawie Kurban M. miał przewozić uchodźców w chłodniach.

Grupy Kurbana M. i Movlata Ch. miały wykorzystywać tak zwaną procedurę uchodźczą, stosowaną podczas udzielania cudzoziemcom ochrony na terytorium RP. Cudzoziemcy na granicy w Terespolu informowali, że uciekają przed wojną i składali wnioski o przyznanie statusu uchodźcy. Wydawano im wtedy Tymczasowe Zaświadczenie Tożsamości Cudzoziemca, uprawniające do pobytu w Polsce. Na czas rozpatrzenia prośby trafiali do otwartych ośrodków dla cudzoziemców, skąd natychmiast znikali. Opłata za nielegalny przewóz do Niemiec czy Francji wynosiła co najmniej tysiąc euro.

Zamieszani taksówkarze

Kolejnych 10 osób jest oskarżonych o udział w zorganizowanych grupach przestępczych. To pomocnicy szefów gangów, kierowcy taksówek i prywatne osoby, które za opłatą przewoziły migrantów po kraju i za granicę. Wszyscy w całości lub w części przyznali się do winy.

Taksówkarze kwestionowali przynależność do zorganizowanej grupy przestępczej. Jeden z nich powiedział, że przewoził migrantów jak zwykłych klientów, nie podejrzewał, że robi coś nielegalnego. - To straż graniczna przyprowadzała ich do taksówek, mówili, że mają pozwolenie na wjazd do Polski i mają dwa dni na dotarcie do ośrodka - zapewniał Andrzej N.

Wśród oskarżonych są także trzy osoby narodowości czeczeńskiej, które zostały zatrzymane podczas próby wyjazdu z Polski. Osoby te nie przyznały się do winy. Jedna z kobiet zapewniała, że podróżowała po kraju zamiast zgodnie z procedurą zostać w ośrodku dla uchodźców, bo chciała "zwiedzać ciekawe miasta". - Nie zamierzaliśmy wyjechać na Zachód – zapewniała.

Pośrednik Marcin B.

Jedną z kluczowych postaci w tym procederze był Marcin B., który - według prokuratury - zorganizował dla Kurbana M. przemyt od 157 do 300 osób.

"Odbierał od Kurbana M. dyspozycje przewiezienia określonych cudzoziemców, ustalał z nim wysokość zapłaty", a następnie polecał pozostałym oskarżonym odbieranie tych osób między innymi z Białej Podlaskiej, Terespola, Warszawy i przewożenie migrantów do Niemiec lub w pobliże niemieckiej granicy.

- Tam osoby były przesadzane do innych pojazdów i przewożone nimi do Niemiec, Francji i Belgii, bez wymaganych dokumentów - odczytał prokurator. Marcin B. miał także przemycić około 40 osób na polecenie Movlata Ch., 200 osób na "polecenie osoby narodowości czeczeńskiej o imieniu Aslan" i 150 osób na "polecenie osoby o pseudonimie Oskar".

Marcin B. złożył w śledztwie obszerne wyjaśnienia. W poniedziałek przed sądem przyznał się do winy.

Nawet 20 lat więzienia

Kolejna rozprawa odbędzie się za tydzień. Wtedy wyjaśnienia mają złożyć główni oskarżeni.

Jak informowała w sierpniu ubiegłego roku Prokuratura Okręgowa w Warszawie, śledztwo zostało wszczęte na podstawie ustaleń Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej. Dzięki temu udało się na gorącym uczynku zatrzymać taksówkarzy, którzy wozili imigrantów.

Za udział w zorganizowanej grupie przestępczej Kodeks karny przewiduje do 10 lat pozbawienia wolności, przemyt ludzi przez granicę zagrożony jest karą do ośmiu lat więzienia. Ale fakt, że sprawcy z popełniania przestępstw uczynili sobie stałe źródło dochodu, może spowodować zaostrzenie kary do nawet 20 lat "za kratkami".

PAP/mp/pm/b