Przepychanki w podziemiach Centralnego pod lupą prokuratury

Warszawa

amatorskie nagranie/ Kontakt24W podziemiach Centralnego doszło do przepychanek pomiędzy kupcami a ochroną

Śledczy ze śródmiejskiej prokuratury zajmą się wydarzeniami, do których doszło w ubiegłym tygodniu w podziemiach Dworca Centralnego. Ochroniarze w kominiarkach wtargnęli do sklepów, zabrali rzeczy i siłą wyprowadzili ludzi. Prokuratorzy sprawdzą czy popełniono przestępstwo.

- Wszystkie zebrane materiały dowodowe przekazaliśmy do prokuratury - powiedział Mariusz Mrozek, rzecznik prasowy Komendy Stołecznej Policji.

W weekend na policję wpłynęło zawiadomienie o naruszeniu nietykalności jednego z kupców oraz zgłoszenie o zaborze mienia, kradzieży, włamaniu do lokalu i pobiciu.

- Faktycznie wpłynęły do nas materiały dowodowe. Jedna sprawa to podejrzenie pobicia, druga dotyczy mienia. Przy czym w tej drugiej sprawie będziemy musieli przesłuchać jednego z kupców, żeby dobrać odpowiednią kwalifikację czynu - czy będzie to zabór mienia, czy na przykład kradzież - wyjaśnia Agnieszka Muł, prokurator rejonowy.

Amatorskie nagranie

Na amatorskim nagraniu, które dostaliśmy na Kontakt24, zarejestrowano m.in. ratowników medycznych pochylających się nad leżącym w przejściu człowiekiem, szpaler ochroniarzy oraz przepychankę. Do wydarzeń doszło w nocy z czwartku na piątek.

W tej chwili na dworcu sytuacja jest spokojna. Trzy lokale spośród 26 spornych są zaplombowane i pilnują ich ochroniarze. W pozostałych koczują kupcy. Spółka Warszawskie Przejścia Podziemne, która zarządza pawilonami, do końca października dała kupcom czas na opuszczenie pomieszczeń.

- Ci ludzie przebywają nielegalnie w lokalach. To jest nasza własność. Przez tego rodzaju akcje, prowadzone przez protestujących kupców, nie możemy wprowadzić najemców, z którymi podpisaliśmy umowy najmu - wyjaśniała w sobotę rzeczniczka WPP, Małgorzata Fucik.

Spór o umowę i opłaty

W podziemiach pod al. Jana Pawła II i Al. Jerozolimskimi znajduje się około 150 lokali. Są tam m.in.: bary, sklepy spożywcze, księgarnie czy kioski.

W czerwcu 2012 roku skończyła się wcześniejsza umowa na dzierżawę przejść, podpisana 20 lat temu, jeszcze przez ówczesnego wojewodę warszawskiego. Zarząd Dróg Miejskich wydał spółce WPP decyzję na zajęcie pasa drogi na 3 lata (w myśl zmienionej ustawy o drogach publicznych przejście zakwalifikowano jako część pasa drogowego - red.).

Część kupców kwestionuje tę umowę. Twierdzą, że czynsz wzrósł drastycznie, w niektórych przypadkach nawet o 400 proc. Z kolei prezes WPP twierdzi, że to kłamstwo i czynsz jest dużo niższy, niż przedstawiają to kupcy. Według niego, opłaty musiały wzrosnąć, bo spółka zapłaciła z góry za dzierżawę przejść ponad 7 mln zł.

bf/roody