Przygotuj się na:

ZMIANY W KODEKSIE DROGOWYM

Szóstego grudnia weszły w życie nowe przepisy o tworzeniu drogowych korytarzy życia oraz jazdy na suwak.

Przepychanki i gaz na Polonii. Mecz przerwany na chwilę

Warszawa


Tak gorącego widowiska nie było w polskiej Ekstraklasie od kilku tygodni. Piłkarze Polonii rozbili w pył przy Konwiktorskiej Śląsk Wrocław 3:0, ale nim padły bramki, mecz przerwano. Delegat PZPN zażądał zdjęcia z trybun jednego z transparentów, a gdy kibice nie posłuchali próśb spikera, nakazał wprowadzenie służb porządkowych. Doszło do przepychanek z kibicami, ale sędzia mecz po chwili wznowił.

Spotkanie Polonii i Śląska w pierwszych minutach nie dostarczyło wielu sportowych emocji, a uwaga delegata PZPN na to spotkanie skupiła się na protestujących kibicach Czarnych koszul - podaje portal tvn24.pl. Ci od dłuższego czasu wskazują na kiepską sytuację finansową i organizacyjną klubu, który nie ma wsparcia od miasta.

Przepychanki na trybunach

Na jednej z trybun fani ekipy z Konwiktorskiej wywiesili transparent "Precz z komuną", który nie spodobał się delegatowi. Po chwili odezwał się spiker i poprosił kibiców o jego zdjęcie, dodając że mecz może zostać z jego powodu przerwany. Kibice apelu nie posłuchali, a do akcji wkroczyła ochrona spotkania. Funkcjonariusze próbowali usunąć transparent, ale kibice ich przegonili - relacjonuje tvn24.pl.

Jak podała Polska Agencja Prasowa, użyto gazu łzawiącego. Sędzia przerwał grę (była 23. minuta), a spiker zaczął prosić wszystkich o powrót na swoje miejsca. Trwało to kilka minut, ale w końcu arbiter z Białegostoku, Hubert Siejewicz pozwolił kontynuować grę.

- Nikt nie został zatrzymany - podał w rozmowie z tvnwarszawa.pl Robert Opas z biura prasowego Komendy Stołecznej Policji.

Cios przed przerwą Mecz, który do momentu interwencji na trybunach był przeciętnym widowiskiem, zaczął się zmieniać. Goście z Wrocławia powoli przejmowali inicjatywę, ale po kwadransie przewagi jedna kontra Czarnych koszul zmieniła losy spotkania. Lewym skrzydłem świetnie pobiegł młody pomocnik Paweł Wszołek, odegrał piłkę przed pole karne, a tam, w zamieszaniu podbramkowym, piłka spadła pod nogi Władimira Dwaliszwilego. Gruzin uderzył z 7 metrów nie do obrony i było 1:0. Rozbici w pył Po przerwie podopieczni Oresta Lenczka wciąż grali ze "związanymi" nogami. Nie udawało im się utrzymywać piłki w środku pola, a poloniści grali jak natchnieni. W 57. minucie na 2:0 podwyższył Łukasz Trałka. W 69. minucie padła 3. bramka. Teodorczyk wbiegł w pole karne, odegrał piłkę do kolegów, ale w zamieszaniu futbolówka wróciła pod jego nogi i napastnik - wiele się nie zastanawiając - "wpakował" ją do siatki.

Czytaj więcej na tvn24.pl

adso/kdj//bf/mz