Przepychanka w sprawie pomników. "Zachowanie PiS jest karygodne"

Warszawa

Dawid Krzysztofiński / tvnwarszawa.plPrzyszłość pomnika nadal nieznana

Radni Prawa i Sprawiedliwości chcieli w czwartek przegłosować stanowisko rady miasta w sprawie „usunięcia pomników symbolizujących system komunistyczny w Polsce”. Rządząca PO zarzuciła PiS „zaciemnianie sytuacji” i odrzuciła projekt.

„Rada m.st. Warszawy wyraża sprzeciw wobec dalszego funkcjonowania w centralnych, reprezentacyjnych miejscach stolicy monumentów gloryfikujących totalitarny system komunistyczny (…) takich jak pomnik Polsko-Radzieckiego Braterstwa Broni na pl. Wileńskim czy pomnik Wdzięczności Armii Radzieckiej w Parku Skaryszewskim” – napisano w projekcie.

- Jesteśmy za tym, żeby relikty poprzedniego systemu zniknęły z ulic Warszawy – stwierdzi Jarosław Krajewski, przewodniczący klubu radnych PiS.

Jeszcze w styczniu radni PiS-u złożyli do przewodniczącej rady uchwałę z propozycją przywrócenia pomnika „Czterech Śpiących”, jednak nie pl. Wileńskim, a w mauzoleum żołnierzy radzieckich na Mokotowie. Z przyczyn proceduralnych, uchwała nie weszła do porządku obrad czwartkowej sesji. – Zabrakło pisemnej opinii pani prezydent – twierdzi Krajewski.

Stąd próba przegłosowania stanowiska.

„To karygodne”

Rządząca Platforma krytycznie wyraziła się o tym projekcie i w głosowaniu odrzuciła stanowisko. – Radni PiS chcą zaciemnić całą sytuację. Próbowali w czwartek przeforsować stanowisko, które nic nie znaczy i nie powoduje żadnych skutków prawnych. Z kolei na następnej sesji chcą głosować przeniesienie „Czterech Śpiących” na Mokotów. To karygodne. Nie chcemy brać udziału w tej gierce – mówi Jarosław Szostakowski, przewodniczący klubu radnych PO.

Kluczem do zrozumienia tej zawiłej sytuacji jest właśnie pomnik tzw. „Czterech Śpiących”.

Pomnik zdemontowano z cokołu na pl. Wileńskim w trakcie budowy centralnego odcinka drugiej linii metra. Po jej zakończeniu, „Czterej Śpiący” mają wrócić na plac – tak mówi uchwała rady miasta poprzedniej kadencji. - W uchwale jest jedynie napisane, że ma wrócić na swoje miejsce po remoncie. Nie jest napisane, ile po – tłumaczył nam wymijająco na początku lutego rzecznik ratusza, Bartosz Milczarczyk.

Jednak radni PO na razie sami nie chcą podejmować tematu. – Pomnik jest w magazynie i tam powinien pozostać. PiS takim zachowaniem chce wymóc na pani Prezydent pisemną zgodę na przywrócenie pomnika – wyjaśnia Szostakowski.

Teoretycznie przyszłość pomnika mogłaby się rozstrzygnąć za dwa tygodnie. – Mamy nadzieję, że nasza uchwała o zmianie lokalizacji pomnika zostanie włączona do porządku obrad na kolejnej sesji – dodaje Krajewski.

Rozebrany w 2011 r.

Pozwolenie na rozbiórkę pomnika Polsko-Radzieckiego Braterstwa Broni, wydał 27 października 2011 roku ratusz.

Monument - po odrestaurowaniu i zakończeniu prac przy budowie centralnego odcinka II linii metra miał wrócić na Pragę i stanąć około 80 metrów od dotychczasowej lokalizacji.

Na ponowne ustawienie monumentu nie zgadzają się przede wszystkim politycy prawicy, część mieszkańców. Swój sprzeciw wyrazili artyści i dziennikarze.

ZOBACZ MATERIAŁ "FAKTÓW" O PROTESTACH W SPRAWIE POMNIKA.

W czerwcu 2014 roku ratusz poinformował, że pomnik nie wróci na Pragę Północ w tej kadencji samorządu.

We wrześniu "Gazeta Stołeczna" napisała, że jest nieoficjalna decyzja o tym, że pomnik na Pragę nie wróci.

W listopadzie miejsce, w którym stał, było miejscem nietypowej dyskusji światopoglądowej - zobacz więcej.

O POMNIK KŁÓCILI SIĘ W "KROPCE NAD I" RYSZARD KALISZ I JACEK KURSKI:

Gośćmi "Kropki nad i" byli Jacek Kurski i Ryszard Kalisz
TVN24

jb/r