Przenoszą technikum. Uczniowie protestują

Warszawa

Przeniosą technikum? | Tomasz Zieliński / Tvnwarszawa.pl
Przeniosą technikum? | Tomasz Zieliński / Tvnwarszawa.pl
Przeniosą technikum? | Tomasz Zieliński / Tvnwarszawa.pl
Przeniosą technikum? | Tomasz Zieliński / Tvnwarszawa.pl
Przeniosą technikum? | Tomasz Zieliński / Tvnwarszawa.pl
Przeniosą technikum? | Tomasz Zieliński / Tvnwarszawa.pl
Przeniosą technikum? | Tomasz Zieliński / Tvnwarszawa.pl
Przeniosą technikum? | Tomasz Zieliński / Tvnwarszawa.pl
Przeniosą technikum? | Tomasz Zieliński / Tvnwarszawa.pl
Przeniosą technikum? | Tomasz Zieliński / Tvnwarszawa.pl
Przeniosą technikum? | Tomasz Zieliński / Tvnwarszawa.pl
Przeniosą technikum? | Tomasz Zieliński / Tvnwarszawa.pl

Wielkie emocje towarzyszą planom przeniesienia na Żoliborz technikum elektronicznego z Mokotowa. Na ostatniej sesji rady dzielnicy, przeciwko przenosinom protestowało ponad 100 uczniów i rodziców.

- Dyskusja trwała sześć godzin. Niestety jak grochem o ścianę. Platforma Obywatelska, która ma większość w radzie, przegłosowała uchwałę o przenosinach zespołu szkół - rozkłada ręce Marcin Gugulski, radny dzielnicy Mokotów (PiS).

Jeśli radni miasta poprą uchwałę rady dzielnicy, uczniowie zespołu szkół nr 28 przy ulicy Żywnego 25 przeniosą się do budynku przy ulicy gen. Zajączka na Żoliborzu.

Mało uczniów, niska zdawalność

Jak czytamy w uzasadnieniu uchwały, od 2010 roku liczba uczniów w mokotowskiej szkole stale maleje. Jeszcze trzy lata temu było ich 250, obecnie już tylko 205. Dzielnica zauważa również, że tylko 60 proc. uczniów klasy pierwszej kontynuuje naukę do klasy czwartej.

Kolejnym argumentem jest również niska zdawalność matury. Według danych Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej, wskaźnik za 2012 rok wyniósł zalwedwie 61 proc. Jeszcze gorzej jest z egzaminami zawodowymi: na 78 osób do niego przystępujących, zdało tylko 10.

- Przenosiny to ratunek dla tej szkoły. Poprawią się warunki nauczania i mamy nadzieję, że zwiększy się również zainteresowanie nauką w tej placówce – tłumaczy Teresa Rosłoń z urzędu dzielnicy Mokotów i zapewnia, że nikt nie straci pracy. - Będzie ta sama dyrekcja, nauczyciele i sprzęt. Tak naprawdę zmieni się tylko adres szkoły - dodaje.

"Będą dłużej dojeżdżać do szkoły"

Uczniów, rodziców i radnych opozycji te argumenty nie przekonują. – Rozmawiałem z uczniami i pytałem się dlaczego tak słabo idą im egzaminy zawodowe. Okazało się, że to egzamin teoretyczny. Ich tam się odpytuje z różnych formułek, a nikt nie sprawdza ich wiedzy praktycznej, z czego są duże lepsi – twierdzi radny Gugulski.

Na sesji rady dzielnicy uczniowie podnieśli także sprawę czasu dojazdu do szkoły, który znacznie się wydłuży. – Tam wielu uczniów jest spoza Warszawy. Na sesji pojawił się chłopak, który powiedział, że obecnie do szkoły idzie 30 minut. Na Żoliborz podróż zajmie mu półtorej godziny. Dlaczego pieszo, a to dlatego, że jego rodziców nie stać na kartę miejską – relacjonuje radny.

Projekt uchwały trafi teraz pod obrady Rady Warszawy, która podejmie ostateczną decyzję. Jeśli poprze uchwałę radnych dzielnicy, szkoła w nowym miejscu będzie funkcjonowała już od września tego roku.

Reorganizacja warszawskich szkół

Poważna reorganizacja szkół trwa w stolicy od 2011 roku. Od początku budzi spore wątpliwości wśród uczniów i rodziców. Najwięcej protestów było na Bielanach i Pradze Południe.

Odpowiedzialny za edukację wiceprezydent Warszawy Włodzimierz Paszyński tłumaczy, że są dwa główne powody reorganizacji stołecznej oświaty: demograficzny i ekonomiczny. Innymi słowy, ubywa uczniów, a miasto musi oszczędzać.

Co roku Warszawa dostaje z budżetu państwa ok. 1,1 mld zł w ramach tzw. subwencji oświatowej. Natomiast realne koszty utrzymania stołecznych szkół wynoszą ok. 2,4 mld zł. Różnica pokrywana jest z budżetu ratusza. Łączenie szkół daje odczuwalne oszczędności.

Mówi Włodzimierz Paszyński, wiceprezydent Warszawy:

bf/b

"Racjonalizacja szkolnej sieci"
Dawid Krysztofiński /tvnwarszawa.pl