Przed wyborami dali dużą bonifikatę, teraz ją poważnie zmniejszyli

Warszawa

Soszyński: nie zabieramy nikomu pieniędzyTVN24
wideo 2/3

Rada Warszawy zdecydowała o zmniejszeniu bonifikaty przy przekształceniu prawa użytkowania wieczystego w prawo własności nieruchomości z 98-99 procent do maksimum 60. Projekt wniósł wiceprezydent stolicy Robert Soszyński. Przeforsowano go przy sprzeciwie opozycji.

W projekcie uchwały czytamy, że osoby, które mają taką możliwość, otrzymają bonifikatę w wysokości 60 procent "w przypadku, gdy opłata jednorazowa zostanie wniesiona w roku, w którym nastąpiło przekształcenie". Zapisano w nim także, że jeśli opłata, zostanie wniesiona w drugim roku, to bonifikata wyniesie 50 proc., w trzecim - 40 proc,., w czwartym 30 proc., w piątym - 20 proc., w szóstym - 10 proc.

Po wyborach zmienili zdanie

To istotna zmiana w stosunku do tego, co radni poprzedniej kadencji przyjęli 18 października 2018 roku – tuż przed wyborami samorządowymi. Wtedy ustalono 98-procentową bonifikatę jako standardową i 99-procentową w przypadku użytkowania wieczystego powyżej 50 lat.

Skąd taka decyzja? - W przypadku 98-procentowej bonifikaty utrata przychodów (miasta - red.) w stosunku do 60-procentowej wynosi 1,8 miliarda złotych - tłumaczył Robert Soszyński, wiceprezydent Warszawy. I mówił, że zmiany muszą być wprowadzone teraz, by weszły w życie od 1 stycznia.

Soszyński przyznał, że ma świadomość, iż Rada Warszawy już się w tej sprawie wypowiadała, ale są poważne powody dla których ratusz przedkłada kolejny projekt uchwały. Wskazywał, że w nowej uchwale stawki bonifikat są takie same, jak w ustawie dotyczącej przekształcenia użytkowania wieczystego z lipca tego roku.

"Skandaliczna uchwała"

Oburzenia nie kryli radni Prawa i Sprawiedliwości. - Bezprecedensowe wydarzenie w ciągu 12 lat w Radzie Warszawy. Nie przypominam sobie, abyśmy w takim trybie wprowadzali uchwały – tak Dariusz Figura z PiS skomentował fakt, że projekt uchwały został wprowadzony tuż przed sesją, a władze Warszawy nie poinformowały o tym wcześniej radnych. - Radykalna, kilkusettysięczna podwyżka dla mieszkańców. Trzeba było to zgłosić siedem dni przed terminem sesji – dodał.

- Jak się państwo czują z oszukaniem wyborców? - pytał Figura radnych Koalicji Obywatelskiej. - 18 października poparli państwo nasz projekt przekształcenia - przypomniał.

Z kolei radny Koalicji Obywatelskiej Mariusz Frankowski stwierdził, że zmniejszenie bonifikaty będzie trudną decyzją. Przyznał, że w październiku głosował za przyjęciem bonifikaty. - Jeżeli na gruntach Skarbu Państwa mamy 60 procent, to dlaczego mamy wprowadzać 98 procent na miejskich? – pytał. I zaapelował do władz Warszawy o przeprowadzenie "bardzo jasnej akcji informacyjnej w tej sprawie".

Radny dzwoni do prezydenta

Z kolei Jacek Ozdoba z PiS wnioskował o odrzucenie "tej skandalicznej uchwały". Jego klubowy kolega Sebastian Kaleta wybrał numer na swoim telefonie komórkowym i mówił, że próbuje połączyć się z prezydentem Rafałem Trzaskowskim, by odniósł się do tej sprawy. Nikt nie odebrał.

Jarosław Szostakowski, radny PO-KO, mówił, jak sytuacja wyglądała przed wyborami, podczas ostatniej sesji rady miasta. - To była wrzutka wrzucana przez radnych PiS-u, mówiłem "nie wprowadzajmy do porządku obrad, pozostawmy to nowemu prezydentowi" - przekonywał Szostakowski.

- Wielokrotnie mówiliśmy, żeby nie zajmować się tą uchwałą w miesiącu przed wyborami – dodała Ewa Malinowska-Grupińska (KO), przewodnicząca rady miasta.

Na co pójdą pieniądze?

Radni PiS pytali również, na co zostaną przeznaczone pieniądze ze zmniejszonej bonifikaty.

- Będę wykorzystane na potrzeby mieszkańców Warszawy. Środki te trafią do budżetu. Nie chcę uprzedzać sesji budżetowej, ale środki te generalnie zostaną przeznaczone na coś, co można nazwać celami społecznymi. Zakładamy, że będzie duża operacja walki ze smogiem, która jest szacowana na około 400 milionów złotych. Drugim, nowym programem jest zwiększenie dostępności dzieci mieszkańców Warszawy do opieki w żłobkach. Szacunki w perspektywie kadencji na ten cel sięgają 800 milionów złotych – wyliczał Robert Soszyński.

- Naprawdę, będziemy starali się unikać takich sytuacji, kiedy na sesji zgłaszamy propozycje zmiany porządku obrad. Nie mogliśmy czekać z tą propozycją, którą przekładamy, ze względu na to, że to ostatnia sesja przed 1 stycznia 2019 roku - podsumował wiceprezydent.

Do sprawy odniósł się na Twitterze również inny wiceprezydent stolicy - Paweł Rabiej:

ran/PAP/b