Przygotuj się na:

ZMIANY W KODEKSIE DROGOWYM

Szóstego grudnia weszły w życie nowe przepisy o tworzeniu drogowych korytarzy życia oraz jazdy na suwak.

Przechodzisz przez takie bramki? To może być bardzo droga podróż

Warszawa

Marcin Chłopaś/tvnwarszawa.pl500 zł za przejście bramką awaryjną w metrze

Komunikacyjny szczyt. Do metra wlewa się tłum pasażerów. Przed linią bramek - zator. Otwarte wyjścia awaryjne kuszą. Jedni korzystają świadomie, inni po prostu idą za tłumem, wlokąc ciężkie bagaże lub gapiąc się w ekrany komórek. Chwila nieuwagi może być jednak bardzo kosztowna...

Regulamin przewozu środkami lokalnego transportu zbiorowego w m.st. Warszawie - tak nazywa się dokument, który reguluje m.in. kwestię korzystania z bramek w metrze. Także z awaryjnych, szklanych, czasem zawiązanych biało-czerwoną taśmą, a czasem uchylonych, zapraszających do ominięcia kolejki, szczególnie gdy w kieszeni ma się skasowany bilet czasowy lub miesięczny, i nie trzeba go już aktywować.

Mało kto wie jednak, że za przejście przez bramkę - czego idąc w tłumie można nawet nie odnotować - grozi taka sama kara, jak za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h: 500 złotych (choć - na szczęście - bez punktów karnych).

Zgodnie z regulaminem, z przejść awaryjnych korzystać mogą tylko osoby niepełnosprawne, pasażerowie z dużym bagażem oraz - od niedawna – podróżujący z psami (to dlatego bramki nie są zaplombowane). Nie jest to więc kwestia powiązana z koniecznością skasowania biletu przed wejściem do metra (bramki można zresztą ominąć zgodnie z regulaminem, np. windą).

Czemu więc służy astronomiczna kara? Spytał o to niedawno radny Ursynowa Kamil Orzeł. - To mieszkańcy zwrócili mi uwagę na wysokie mandaty. Wielu z nich korzystało do tej pory z otwartych bramek na stacjach metra, co usprawniało przemieszczanie się. Byli zaskoczeni karą i jej wielkością – tłumaczy.

O wyjaśnienia poprosił Zarząd Transportu Miejskiego.

W dużym skrócie: nie da się

Zarząd odpowiedział mu w typowym dla siebie stylu, z dużą liczbą powtórzeń:

"Działania podejmowane przez ZTM w zakresie wyjść awaryjnych nie powinny być postrzegane jako próba ograniczenia pasażerom dostępu do metra, lecz jako konieczność zapewnienia pasażerom odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa przy podróżach metrem. Przypominamy, że wspomniane wyjścia zaprojektowane jako wyjścia awaryjne, mają służyć w sytuacjach zagrożenia do szybkiej i sprawnej ewakuacji pasażerów. Zatem w naszej ocenie kwestią bezsporną jest konieczność używania ich zgodnie z przeznaczeniem".

ZTM przyznał wprawdzie, że zasady są archaiczne ("zostały ustanowione na etapie realizacji inwestycji pod koniec ubiegłego wieku"), ale dodał też, że "dzięki bramkom możliwa jest skuteczna kontrola biletów, a to ma duży wpływ na wysokość wpływów z ich sprzedaży" (choć kontrola biletów odbywa się przecież nie na bramkach, lecz na peronach, więc nikogo nie ominie).

Jedyny przekonujący argument dotyczy konieczności dokładnego liczenia pasażerów. Ale karę dostać można też przy... wychodzeniu ze stacji.

Nie otworzą, ale poszerzą

Koronnym argumentem pozostaje jednak bezpieczeństwo. - ZTM nigdy się nie zgodzi na to, by bramki awaryjne były otwarte dla wszystkich pasażerów - zapowiada rzecznik Igor Krajnow. I dodaje, że miasto... nie ma wpływu na wysokość kary. Tę bowiem reguluje kodeks wykroczeń (łamanie regulaminu przewozów, który stanowi prawo lokalne, podległa właśnie kodeksowi - red.). Jeśli więc ktoś może złagodzić wymiar kary, to tylko policjant, który złapie pasażera w bramce.

ZTM zapowiada też, że niebawem z regulaminu znikną wyjątki dotyczące pasażerów z psami, dużymi bagażami czy na wózkach. Stanie się to, gdy na wszystkich stacjach I linii pojawią się szerokie bramki, takie jak testowana na stacji Politechnika (po jej uruchomieniu w statystykach "przybyło" 9 tysięcy pasażerów dziennie - to właśnie, ci którzy wcześniej je omijali).

- Naszym zamierzeniem jest zamontowanie przynajmniej po jednej bramce na każdej głowicy stacji I linii metra. Przetarg planowany jest na początku przyszłego roku, a realizacja - do końca 2017 – zapewnia Wiktor Paul z biura prasowego ZTM.

Koszt jednej szerokiej bramki to około 50 tysięcy złotych. To równowartość 100 mandatów za przechodzenie przez bramki awaryjne.

Za przejście bramką awarynją w metrze można dostać mandat | Marcin Chłopaś/tvnwarszawa.pl
Za przejście bramką awarynją w metrze można dostać mandat | Marcin Chłopaś/tvnwarszawa.pl
Za przejście bramką awarynją w metrze można dostać mandat | Marcin Chłopaś/tvnwarszawa.pl
Za przejście bramką awarynją w metrze można dostać mandat | Marcin Chłopaś/tvnwarszawa.pl
Za przejścia bramką awarynją w metrze można dostać mandat | Marcin Chłopaś/tvnwarszawa.pl
Za przejście bramką awarynją w metrze można dostać mandat | Marcin Chłopaś/tvnwarszawa.pl
Za przejście bramką awarynją w metrze można dostać mandat | Marcin Chłopaś/tvnwarszawa.pl
Za przejście bramką awarynją w metrze można dostać mandat | Marcin Chłopaś/tvnwarszawa.pl

kz/mś/r