Przygotuj się na:

WOLA: ZMIANY TRAS AUTOBUSÓW

Wraz z planowanym na kwiecień 2020 roku otwarciem nowych stacji metra na Woli zmienić się muszą trasy wielu linii autobusowych. Zarząd Transportu Miejskiego pokazał plany, które będą podstawą konsultacji społecznych. Początek 10 grudnia.

Przebić warszawską bańkę. Co łączy stolicę, Podsiadłę i Biedronia

Warszawa

Jarosław Gowin o mniejszych miastachTVN24
wideo 2/2

Politycy zainteresowali się wreszcie problemem, na który od dawna zwracają uwagę obdarzeni świetnym społecznym słuchem artyści. Postulat "przekłucia warszawskiej bańki" będzie jednym z ważniejszych tematów sporu politycznego.

Dla Magazynu TVN24 pisze Piotr Trudnowski, prezes Klubu Jagiellońskiego.

Temat przeniesienia urzędów centralnych poza Warszawę, który z nową siłą odżywa obecnie, nowy nie jest. Projekty dotyczące ulokowania konkretnych instytucji poza Warszawą w tej kadencji Sejmu składali też posłowie pozostałych partii parlamentarnych – Prawa i Sprawiedliwości oraz Nowoczesnej. Pod koniec października jako zwolennik tej idei zadeklarował się prezydent Andrzej Duda.

Kilka tygodni temu temat zagościł jednak na stałe w mediach i dyskusjach polityków, między innymi za pośrednictwem Jarosława Gowina i Roberta Biedronia. Jak w największym uproszczeniu mogłaby wyglądać taka reforma? Łatwo można sobie wyobrazić, że na początek przenieślibyśmy z Warszawy do innych miast wojewódzkich kilkanaście instytucji centralnych takich jak Główny Urząd Statystyczny, Najwyższa Izba Kontroli, Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich, Urząd Transportu Kolejowego czy Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. W zamian za to stolice województw, do których przenosimy warszawskie urzędy, powinny "oddać" innym miastom regionu instytucje i urzędy wojewódzkie – w pierwszej kolejności tym ośrodkom, które przestały pełnić funkcję stolic w efekcie reformy administracyjnej z 1999 roku.

Cały proces powinien się opłacić państwu. W Warszawie brakuje od dawna państwowych budynków na siedziby urzędów, więc wiele z nich wynajmuje biura na rynku, po horrendalnych stołecznych stawkach. Tymczasem w wyludniających się miastach średniej wielkości nie brak dużo tańszych, często będących w dyspozycji samorządów i świecących pustkami budynków.

Artyści widzą pierwsi

Muzyczny bank 2018 roku rozbił Dawid Podsiadło z albumem "Małomiasteczkowy". Płyta w grudniu osiągnęła status potrójnej platyny, piosenkarza z Dąbrowy Górniczej odznaczono Paszportem Polityki, a tytułowy teledysk na YouTube obejrzano 25 milionów razy. Po sukcesie koncertów w wielkich miastach artysta ogłosił kolejną trasę – w ramach przewrotnie nazwanego "Wielkomiejskiego Tour" ma zamiar odwiedzić łącznie 50 miejscowości takich jak Suwałki, Kutno, Nysa, Chełm czy Mielec. Bilety na pierwszą pulę 31 koncertów wyprzedano w... cztery minuty. W tytułowym przeboju Podsiadło śpiewa o uniwersalnym doświadczeniu niezakorzenionych "słoików", których stolica rozczarowała: "Z małego miasta piękne sny / gromadzą się na twoich ulicach / Pamiętam, bardzo chciałem tu być / na pewno dużo bardziej niż dzisiaj".

Kończy dosadną pointą: "Trzeba stąd wyjechać bo strach / że wszystko przejdzie na moje dzieci". To historia tysięcy Polaków, którzy przyjechali do stolicy i kilku innych największych miast, licząc, że czeka tam na nich tylko sukces, szczęście i bogactwo. Spotkały ich w zamian często trudna do wytrzymania presja na sukces, fałszywe relacje i samotność w kupionych na kredyt mieszkaniach na grodzonych deweloperskich osiedlach.

CZYTAJ CAŁY TEKST W MAGAZYNIE TVN24