Prywatyzacja za miliard dopiero w 2012?

Warszawa

| Reuters, ATPN, ENEXfot. TVN Warszawa

Ile są warte Koleje Mazowieckie? Województwo miało na ich prywatyzacji zarobić nawet miliard złotych. Teraz mówi się już tylko o stu milionach, a władze Mazowsza chcą prywatyzację przełożyć. Decyzja w poniedziałek.

Sprzedaż Kolei Mazowieckich miała podreperować trudną sytuację finansową Mazowsza, którą poważnie komplikuje konieczność zapłacenia wysokiego "janosikowego".

W połowie 2010 roku, radni sejmiku poprzedniej kadencji wyrazili zgodę na rozpoczęcie działań przedprywatyzacyjnych (analizy ekonomiczno-finansowej i prawnej oraz wyceny udziałów), a władze Mazowsza zapowiadały, że sprzedaż mogłaby zacząć się w tym roku. Wartość spółki szacowano wtedy na miliard złotych.

Ale perspektywa zastrzyku gotówki do budżetu właśnie się oddaliła. Władze województwa proponują radnym sejmiku przesunięcie prywatyzacji na rok 2012.

10 razy taniej?

Opozycja nie jest specjalnie zaskoczona, ale nie kryje oburzenia. - Od ponad pół roku nic się w tej sprawie nie dzieje - alarmują radni. - Nie wybrano nawet operatora, który przygotowałby sprzedaż. W styczniu marszałek Mazowsza zapewniał, że prywatyzacja będzie w tym roku, a po trzech miesiącach okazuje się zupełnie co innego - oburza się Krzysztof Gawkowski, przewodniczący klubu SLD w sejmiku.

Jeśli radni zgodzą się na przesunięcie prywatyzacji, to w budżecie na 2011 rok zabraknie 100 milionów złotych. Właśnie taką kwotę - a nie miliard złotych - wpisano bowiem do niego jako zysk z prywatyzacji KM.

- Przecież KM miała być warta nawet miliard złotych - dziwi się Gawkowski. Skąd ta różnica? - Być może władze Mazowsza szykując budżet na ten rok, wpisały 100 mln zł z prywatyzacji, bo tyle im brakowało, żeby go domknąć - przypuszcza radny.

Oszczędności, których nie było

Tak czy inaczej, brak tych pieniędzy spowoduje, że budżet się nie domknie. Władze województwa zapewniają, że dziurę zatkają oszczędnościami z 2010 roku. Tyle, że w 2010 roku na Mazowszu nie było żadnych oszczędności.

- Jeszcze w styczniu skarbnik województwa oraz marszałek Adam Struzik mówili, że nie ma żadnych oszczędności, a teraz okazuje się, że są? Przecież już na początku roku władze województwa musiały o nich wiedzieć, bo zgodnie z prawem trzeba je zaksięgować - dodaje.

Dadzą urzędnikom i strażakom

Na tym nie koniec kontrowersji wokół zmian w budżecie. Radni zajmą się także podwyżkami pensji dla pracowników mazowieckich instytucji. W sumie na ten cel ma pójść 7 milionów złotych. Najwięcej, bo ponad 4,5 mln, mają dostać pracownicy urzędu marszałka województwa mazowieckiego.

Kolejny sporny punkt dotyczy straży pożarnej. W ubiegłym roku, z powodu złej sytuacji finansowej zamrożone zostało dofinansowanie dla Ochotniczych Straż Pożarnych. Teraz sytuacja się polepszyła - władze województwa chcą przeznaczyć na ten cel 5 mln złotych.

Radni twierdzą jednak, że lepiej przeznaczyć tę kwotę na Państwową Straż Pożarną. - W latach 2006 - 2009, w OSP zainwestowano 54 mln złotych, a na PSP województwo przekazało tylko 9 mln - zauważa Grzegorz Pietruczuk, radny sejmiku (SLD).

Początek sesji sejmiku województwa mazowieckiego o godzinie 11:00.

bf/roody