Prywatny parkomat "kasuje" nawet w niedzielę

Warszawa

Prywatny parking w centrum

Przy ul. Przeskok działa prywatny parking. Bez szlabanów i osoby pilnującej, za to z podobnym do miejskich parkomatem, działającym nawet w niedzielę. Są też mandaty od prywatnej firmy. - Skąd oni mają dane kierowców do wystawienia mandatów? - zastanawia się internauta.

Miasto walczy o zmiany w prawie, które pozwolą na podniesienie stawek za parkowanie w centrum i wprowadzenie opłat obowiązujących także w weekendy. Tymczasem w centrum Warszawy jest już parkomat, do którego wrzucać drobne trzeba nawet w dni wolne. Prywatny. - Zaparkowałem i poszedłem do pobliskiego burgerbaru. Nagle do ogródka wpada zawiany gość, z tych co "pilnują" samochodów za drobne i woła, że jak nie zapłacę, to będzie kara. Myślałem, że chce mi porysować samochód, ale szef kuchni potwierdził - jest prywatny parkomat i płacić trzeba nawet w niedzielę. W dodatku są też prywatne mandaty! - napisał Karol na warszawa@tvn.pl.

Chodzi o parkomat przy ul. Przeskok na skrzyżowaniu ze Zgodą. Teren od prywatnego właściciela dzierżawi firma Euro Park i to ona postawiła urządzenie. Przy wjeździe stoi też znak D18 oznaczający koniec miejskiej strefy płatnego parkowania.

Znaki z "małym druczkiem"

Zaraz za nim jednak wyrastają prywatne znaki. - Owszem, jest na nich biała litera "P" na niebieskim tle, ale całe wyglądają bardziej jak tablica reklamowa, niż jak znak drogowy. W gąszczu bilbordów i reklam można to po prostu przeoczyć - twierdzi nasz czytelnik. - Poza tym każdy wie, że w niedzielę się nie płaci. Nic też nie wskazywało na to, że wjeżdżam na prywatny teren, a obok stoją dwa miejskie parkomaty. Ktoś celowo ustawił to wszystko tak, by kasować frajerów - ocenia nasz czytelnik.

Okazuje się, że na "plecach" znaków wydrukowano całkiem obszerny regulamin parkingu. Kto go przegapi, może się zdziwić - "poprzez wjazd na teren parkingu użytkownik zawiera z Euro Park umowę o najem miejsca na warunkach określonych w niniejszym regulaminie".

- Kto tego nie przeczyta, nawet nie wie, że właśnie "zawarł umowę". Za złamanie regulaminu grozi kara 80 złotych i zatrzymanie samochodu do momenty jej uregulowania. A po 2 tygodniach dorzucają jeszcze 150 pln. Jakim prawem? I skąd mają dane kierowców? - denerwuje się nasz czytelnik.

Mają uzasadniony interes

- Posiłkujemy się ewidencją pojazdów i kierowców prowadzoną przez Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji. Na podstawie art. 80c ust.4 ustawy o ruchu drogowym wnioskującemu udostępniane są dane, gdy wykaże on swój uzasadniony interes - tłumaczy Jarosław Święcki, dyrektor Euro Park.

I dodaje, że zasady prowadzenia prywatnego, płatnego parkingu bazują na przepisach kodeksu cywilnego. - W przypadku, gdy opłata nie została uiszczona lub opłacony czas upłynął, właściciel parkingu może nałożyć na użytkownika pojazdu karę umowną w postaci opłaty dodatkowej za naruszenie warunków umowy najmu miejsca parkingowego - twierdzi.

Odrzuca też stwierdzenie, że oznakowanie parkingu jest mylące. - Zainstalowaliśmy tam więcej znaków informujących o zasadach parkowania, niż standardowo. Dodatkowo zainstalowaliśmy dużych rozmiarów tablicę informacyjną i sądzę, że właściwie wywiązaliśmy się z naszego zadania - mówi.

I dodaje, że w zainstalowanie tam szlabanu bardzo utrudniłoby korzystanie z parkingu i powodowałoby utrudnienia w ruchu drogowym.

Regulamin prywatnego parkingu

roody