Protest w pierwszą rocznicę śmierci Brzeskiej

Warszawa

Protest pod prokuraturą | Tomasz Zieliński /tvnwarszawa.pl
Protest pod prokuraturą | Tomasz Zieliński /tvnwarszawa.pl
Protest pod prokuraturą | Tomasz Zieliński /tvnwarszawa.pl
Protest pod prokuraturą | Tomasz Zieliński /tvnwarszawa.pl
Protest pod prokuraturą | Tomasz Zieliński /tvnwarszawa.pl
Protest pod prokuraturą | Tomasz Zieliński /tvnwarszawa.pl
Protest pod prokuraturą | Tomasz Zieliński /tvnwarszawa.pl
Protest pod prokuraturą | Tomasz Zieliński /tvnwarszawa.pl
Protest pod prokuraturą | Tomasz Zieliński /tvnwarszawa.pl
Protest pod prokuraturą | Tomasz Zieliński /tvnwarszawa.pl

Przyjaciele Jolanty Brzeskiej, działaczki Stowarzyszenia Lokatorów w pierwszą rocznicę jej śmierci zorganizowali protest przed siedzibą Prokuratury Generalnej.

Przyjaciele działaczki, która spłonęła żywcem w Lesie Kabackim chcieli w ten sposób przypomnieć Prokuratorowi Generalnemu, że zobowiązał się wyjaśnić sprawę śmierci kobiety.

Przy Barskiej manifestowało ponad 20 osób. Były przemówienia i transparenty. Na jednym z nich można było przeczytać: "... ja nie wiem co, ale musicie coś zrobić, ponieważ dobrze wiecie, kto mnie zamordował...".

Tajemnicza śmierć kobiety

Brzeska była aktywną działaczką Warszawskiego Stowarzyszenia Lokatorów, które miało reprezentować interesy osób mieszkających w budynkach zwróconych spadkobiercom dawnych właścicieli.

Jolanta Brzeska zniknęła 28 lutego ubiegłego roku. Zwęglone zwłoki 64-letniej kobiety odnaleziono kilka dni później, 1 marca w Lesie Kabackim.

Mimo, że śledztwo trwa rok, do dziś nie udało się ustalić przyczyn jej śmierci. Śledczy biorą pod uwagę samobójstwo lub zabójstwo.

Prokuratura pod koniec ubiegłego roku zleciła wykonanie kolejnej już ekspertyzy. Sporządzają ją najlepsi w kraju specjaliści z zakresu badań kryminalistycznych. Biegli z krakowskiego Instytutu Ekspertyz Sądowych mieli odpowiedzieć na pytanie czy ułożenie zwłok pozwala wykluczyć hipotezę samospalenia bądź podpalenia, a także gdzie znajdowało się źródło ognia i jak on się rozprzestrzeniał.

Niestety ekspertyza niewiele wyjaśniła. – Nie otrzymaliśmy jednoznacznych odpowiedzi na nasze pytania, dlatego zwróciliśmy się do biegłych z dodatkowymi pytaniami – powiedział Paweł Wierzchołowski, szef mokotowskiej prokuratury.

Śledztwo zostało przedłużone do czerwca.

bf/par