Protest na Sęczkowej. Ponton, stroje kąpielowe i ratownik

Warszawa

Lech Marcinczak /tvnwarszawa.plPontonem po ulicy Sęczkowej

Nie mogli się doprosić pomocy, postanowili więc urządzić happening. Mieszkańcy ul. Sęczkowej, która od kilu dni przypomina jezioro, przynieśli ze sobą ponton, stroje kąpielowe, maski, koła ratunkowe a nawet wędki.

- W tym roku nie mieliśmy zamiaru jechać nad morze w środku zimy, ale morze przyszło do nas – żartuje Natalia Przybytkowska, jedna z organizatorek happeningu.

Zalana ulica to jednak realny problem. - Na całej szerokości drogi płyniemy. Są dziury które niszczą nasze samochody, woda wdziera się na podwórka, zalewa piwnice – dodaje Przybytkowska.

Mieszkańcy ulicy przestali się w niedzielę denerwować i do tematu kałuży podeszli z poczuciem humoru. – Traktujemy to na wesoło. Są kiełbaski, chleb ze smalcem, są sąsiedzi z dziećmi. Nad bezpieczeństwem czuwa ratownik – relacjonuje Przybytkowska. Mieszkańcy postanowili nawet wspólnie pośpiewać i zabrali się za znany ostatnio utwór zespołu Weekend.

"Nic nie robią"

Według mieszkańców, dotychczasowe prośby o pomoc nie przyniosły skutku. – Władze dzielnicy nic nie robią z naszą kałużą. W zeszłym tygodniu wysłaliśmy maila do każdego z radnych. Zareagował tylko jeden i przesłał list do burmistrza. Skutek był jednak żaden. Nic to nie dało, bo jak widać kałuża wciąż jest – żali się Magdalena Lepianka, która współorganizowała happening.

Wielka kałuża na Sęczkowej | Lech Marcinczak /tvnwarszawa.pl
Wielka kałuża na Sęczkowej | Lech Marcinczak /tvnwarszawa.pl
Wielka kałuża na Sęczkowej | Lech Marcinczak /tvnwarszawa.pl
Wielka kałuża na Sęczkowej | Lech Marcinczak /tvnwarszawa.pl
Wielka kałuża na Sęczkowej | Lech Marcinczak /tvnwarszawa.pl
Wielka kałuża na Sęczkowej | Lech Marcinczak /tvnwarszawa.pl
Wielka kałuża na Sęczkowej | Lech Marcinczak /tvnwarszawa.pl
Wielka kałuża na Sęczkowej | Lech Marcinczak /tvnwarszawa.pl
Wielka kałuża na Sęczkowej | Lech Marcinczak /tvnwarszawa.pl
Wielka kałuża na Sęczkowej | Lech Marcinczak /tvnwarszawa.pl
Wielka kałuża na Sęczkowej | Lech Marcinczak /tvnwarszawa.pl
Wielka kałuża na Sęczkowej | Lech Marcinczak /tvnwarszawa.pl
Wielka kałuża na Sęczkowej | Lech Marcinczak /tvnwarszawa.pl
Wielka kałuża na Sęczkowej | Lech Marcinczak /tvnwarszawa.pl
Wielka kałuża na Sęczkowej | Lech Marcinczak /tvnwarszawa.pl
Wielka kałuża na Sęczkowej | Lech Marcinczak /tvnwarszawa.pl
Wielka kałuża na Sęczkowej | Lech Marcinczak /tvnwarszawa.pl

Ulica pod wodą

Problemy mieszkańców przyszły wraz z odwilżą. - Od trzech dni na ulicy Sęczkowej stoi woda. Pracownik gminy Wawer twierdzi, że nie może wysłać ekipy, która by wodę wypompowała, ponieważ ma problem z wykonawcą. Nikogo nie obchodzi natomiast, że mieszkańcy mają problem, żeby dostać się do swoich domów" - napisała w piątek na Kontakt24 Magda.

- Jesteśmy dzielnicą rozległą. Roztopy spowodowały, że wody się nazbierało nie tylko na ulicy Sęczkowej, ale w całym Wawrze. Nie mamy dróg odwodnionych, nie mamy kanalizacji takiej, jak np. w centrum Warszawy - mówi w rozmowie z redakcją Kontaktu24 Andrzej Murat, rzecznik prasowy dzielnicy.

Jak zapewnia, Wawer podejmuje działania żeby wodę usunąć, ale brakuje odpowiedniego systemu odwadniania, który by to ułatwił. - Mamy ponad 500 ulic, 309 km i jeden samochód, który jeździ i wypompowuje wodę - tłumaczy.

Rzecznik dodaje, że śniegu już prawie nie ma, więc wody nie powinno przybywać.

"Mieszkańcy nie bez winy"

Andrzej Murat twierdzi, że bez winy nie pozostają także sami mieszkańcy.

- Budują domy wbrew warunkom zabudowy. Wykładają kostką całe podwórka i to powoduje, że woda spływa do sąsiadów lub na ulice, które też są wyłożone kostką lub asfaltem, a stąd woda nie ma ujścia - mówi.

Tak wyglądała ulica Sęczkowa w sobotę:

Zalana ulica w Wawrze
Lech Marcinczak / tvnwarszawa.pl

wp/par