Prokuratura zbada rozbiórkę koszar

Warszawa

fot. Lech Marcinczak/tvnwarszawa.pl
fot. Lech Marcinczak/tvnwarszawa.pl
fot. Lech Marcinczak/tvnwarszawa.pl
fot. Lech Marcinczak/tvnwarszawa.pl
fot. Lech Marcinczak/tvnwarszawa.pl
fot. Lech Marcinczak/tvnwarszawa.pl

Nie milkną echa rozbiórki położonych niedaleko Łazienek Królewskich dawnych koszar. Biuro stołecznego konserwatora zabytków chce, żeby sprawę zbadała prokuratura. - Z naszego punktu widzenia, na podstawie treści ustawy, obiekt był zabytkiem - twierdzi Piotr Brabander, zastępca stołecznego konserwatora.

O rozbiórce pisaliśmy w sobotę - wyburzano ściany ponad stuletniego budynku, w którym mieściły się kiedyś koszary dla Pułku Huzarów Grodzieńskich. Zostały zniszczone niemal doszczętnie. Teraz teren został ogrodzony.

Zajmą się nim śledczy. - Z tego co wiem, pani konserwator podpisała wniosek do prokuratury w tej sprawie - wyjaśnia Piotr Brabander, z-ca stołecznego konserwatora.

"Był zabytkiem"

- Mimo, że budynek nie ma tak mocnej ochrony, jak wpis do rejestru, to z naszego punktu widzenia, obiekt był zabytkiem. Ustawa o zabytkach określa, co jest zabytkiem i ten obiekt się kwalifikował – zaznacza z-ca konserwatora. - Poza tym toczyła się procedura wpisu do rejestru – dodaje.

Do tej pory dwa raz próbowano wpisać koszary do rejestru zabytków. Wnioski miały być oddalane z powodów formalnych. - Żeby nie dopuścić do zniszczenia reszty budynku, wojewódzka konserwator zabytków wydała decyzję o wpisaniu go do rejestru. Decyzja została jednak oprotestowana przez właściciela i w efekcie unieważniona - mówił jeszcze w sobotę Brabander. Kiedy konserwator ponownie wydała decyzję, właściciel budynku znów się odwołał. - W piątek dostaliśmy informację, że ministerstwo kultury unieważniło decyzję konserwatora zabytków, a sprawa została przekazana do ponownego rozpatrzenia - wyjaśniał.

Nie pierwszy raz

Jednopiętrowy budynek od dawna stoi i niszczeje. W sierpniu "Gazeta Stołeczna" alarmowała, że koszary są w opłakanym stanie. Według informacji gazety, w 2008 roku od Polmosu Lublin budynek odkupiła spółka Parkview Terrace. Nowy właściciel miał, zgodnie z pozwoleniem wojewódzkiego konserwatora zabytków, przebudować go na apartamentowiec. Zamiast tego zaczął rozbiórkę. Prace wstrzymała w listopadzie zeszłego roku stołeczna konserwator, a powiatowy nadzór budowlany wydał decyzję, w której uzał, że zburzenie części ścian to samowola.

ran/mz