Przygotuj się na:

ZMIANY W KODEKSIE RUCHU

Szóstego grudnia wchodzą w życie nowe przepisy o tworzeniu drogowych korytarzy życia oraz jazdy na suwak.

Prokuratura nie ściga drogowego pirata. "Wykroczenia, które nie wypełniają znamion przestępstwa"

Warszawa

TVN24Prokuratura na razie nie zajmuje się sprawą pirata drogowego

Warszawska prokuratura nie prowadzi postępowania wobec kierowcy BMW, który kilka dni temu prowadził szaleńczy rajd ulicami Warszawy. Rzecznik prokuratury, Przemysław Nowak, stwierdził w rozmowie z reporterem magazynu "Polska i Świat", że być może kiedyś sprawa zostanie wszczęta, po stosownym zawiadomieniu. Dodał jednak, że i tak, w ocenie prokuratury, rajdu nie można kwalifikować w kategorii przestępstwa. - Mieliśmy tu do czynienia ze zbiorem wykroczeń drogowych - podsumował.

- Prokuratura nie prowadzi postępowania ws. kierowcy samochodu BMW. Nie wykluczamy takiego postępowania w przyszłości, w sytuacji, gdy wpłynie jakieś zawiadomienie w tej sprawie lub gdy policja nadeśle nam materiały - powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej, Przemysław Nowak w rozmowie z TVN24.

Dodał, że prokuratura zbadałaby sprawę, w sytuacji, gdyby podczas rajdu BMW doszło do wypadku.

Nowak wskazał jednak, że w ocenie prokuratury i tak nie doszło do przestępstwa sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwo katastrofy w ruchu lądowym a raczej do wypadku drogowego. - Mieliśmy tu do czynienia ze zbiorem wykroczeń drogowych, które nie wypełniają znamiona żadnego przestępstwa - powiedział.

Wyjaśnił, że aby była mowa o katastrofie w ruchu lądowym, kierowca musiałby np. wjechać w przystanek pełen ludzi.

Pędzące BMW i podejrzany kierowca

5 czerwca ulicami Warszawy przejechało białe BMW M3. Samochód z ogromną prędkością jechał pod prąd, na czerwonym świetle i po wysepkach. Nagranie pirackich wybryków trafiło do internetu - wrzucił je najprawdopodobniej sam kierowca samochodu.

Policja podaje, że udało jej się zidentyfikować prawdopodobnego sprawcę zagrożenia. Ma on mieć na koncie kilkadziesiąt mandatów i liczne wnioski do sądu o ukaranie.

CZYTAJ TEŻ NA TVN24.PL

AP//kdj