Prokuratura: na nagraniu nie widać upadku aktora

Warszawa

fot. materiały dystrybutoraAlan Andersz

Prokuratura Warszawa Mokotów ma już nagrania z monitoringu z willi, gdzie przed kilkoma dniami Alan Andersz spadł ze schodów. – Niestety nie widać na nim samego momentu upadku – mówi w rozmowie z tvnwarszawa.pl Paweł Wierzchołowski, szef mokotowskiej prokuratury.

O nagraniu, które właścicielka wilii przekazała policji informowaliśmy w środę. - Monitoring zarejestrował całą sytuację. Policja nie powinna mieć wątpliwości, jak zinterpretować nagranie - zapewniała tvnwarszawa.pl osoba, która widziała film.

Na nagraniu nie ma upadku

- Tam były dwie kamery. Jedna na zewnątrz, a druga w środku. Mamy nagranie tylko z tej w środku budynku – tłumaczy Wierzchołowski. Według prokuratora druga kamera, umieszczona bezpośrednio nad schodami, nie działała.

Według niego, na nagraniu widać dwie osoby, z których jedną jest Alan Andersz. Tuż przed samym upadkiem aktora. – Nie ma jednak samego momentu upadku – twierdzi Wierzchołowski. Nie chce zdradzać, czy wobec tego nagranie ma jakąkolwiek wartość dowodową.

Andersz wciaż nieprzesłuchany

W tej sytuacji kluczowe wydaje się przesłuchanie samego Andersza. Wciaż nie wiadomo, kiedy do tego dojdzie. Prokuratura czeka na zgodę lekarza.

Trwają natomiast przesłuchania świadków. Na razie jednak nie przyniosły żadnego przełomu w śledztwie.

par/bako