Prokuratura: mamy obraz z pięciu kamer, lepszej jakości, nagranie trwa kilka godzin

Warszawa

TVN24Prokuratura o nagraniach z monitoringu

To nagranie jest autentyczne, ale zmontowane, nie jest to cały materiał. Pełny przebieg zdarzenia jest bardziej niekorzystny dla Przemysława Wiplera - powiedział Przemysław Nowak z Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Odniósł się w ten sposób do opublikowanego nagrania incydentu między posłem i policjantami przed warszawskim klubem nocnym w październiku 2013 r.

Prokurator Przemysław Nowak stwierdził, że na ujawnionym nagraniu nie zobaczył, jakoby poseł był pobity przez policję. - Nie został uderzony pięścią. Nie wskazuje na to monitoring ani świadkowie - powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Jak wyjaśnił, upubliczniony w czwartek obraz pochodzi z dwóch kamer i nie oddaje w pełni tego, co się stało.- Prokuratura ma obraz z pięciu kamer, lepszej jakości, nagranie trwa kilka godzin - poinformował Nowak.I dodał, że pełny przebieg zdarzenia jest bardziej niekorzystny dla Wiplera.- Wszedł w środek interwencji wymachując rękami, obrażając słownie - relacjonował Nowak. Dodał, że na nagraniach widać, jak Wipler odpycha funkcjonariusza ręką i szarpie za mundur.Zaznaczył, że Wipler nie powinien był interweniować, będąc pod wpływem alkoholu.Wyjaśnił, że to, iż Wipler znieważył policjantów nie wynika z monitoringu, bo nie ma tam dźwięku, tylko z zeznań świadków. Prokuratura dysponuje natomiast stenogramem z izby wytrzeźwień, dokąd został przewieziony Wipler, choć ostatecznie nie został formalnie przyjęty.

"Jest między nami spór"

Nowak stwierdził, że nie jest prawdą, iż Wipler nie zapoznał się z nagraniami z monitoringu. - W czerwcu zostały mu udostępnione - zapewnił. Wyjaśnił jednocześnie, że prokuratura nie chce upublicznić nagrań z monitoringu przed pierwszą rozprawą. - Aby świadkowie mówili o tym, co pamiętali, a nie, co widzieli na monitoringu - wytłumaczył Nowak.Podkreślił, że były podstawy, aby postawić Wiplerowi zarzuty. Prokuratorzy w toku postępowania nie dopatrzyli się przekroczenia uprawnień przez policję. - Jest między nami spór, niech to rozstrzygnie sąd. Spokojnie czekamy na wyrok - powiedział Nowak.Przypomniał, że Wipler nie skorzystał z prawa do złożenia wyjaśnień, odmówił składania zeznań. - Oświadczenia medialne nie są dla prokuratury materiałem dowodowym - zaznaczył Nowak.Rzecznik Prokuratury Okręgowej oświadczył ponadto, że incydent z Mazowieckiej nie ma nic wspólnego z polityką. - Robienie z tego sprawy politycznej jest absurdalne - stwierdził Nowak.

Zobacz nagranie z monitoringu:

Nagranie

Więcej na tvn24.pl

MAC//rzw