Przygotuj się na:

WOLA: ZMIANY TRAS AUTOBUSÓW

Wraz z planowanym na kwiecień 2020 roku otwarciem nowych stacji metra na Woli zmienić się muszą trasy wielu linii autobusowych. Zarząd Transportu Miejskiego pokazał plany, które będą podstawą konsultacji społecznych. Początek 10 grudnia.

Prokuratura bada wydarzenia sprzed 10 lat. Trzaskowski musi się tłumaczyć

Warszawa

Fakty TVNŚledztwo w sprawie kampanii Trzaskowskiego

Jest śledztwo, więc prezydent Warszawy musi się tłumaczyć. Prokuratura bada finansowanie kampanii wyborczej Rafała Trzaskowskiego sprzed 10 lat. Materiał "Faktów" TVN.

Rafał Trzaskowski zapewnia, że w sprawie finansowania kampanii do Europarlamentu nie ma sobie nic do zarzucenia i że wszystko było prowadzone zgodnie z prawem. To sprawa, która wraca po 10 latach od tamtej kampanii i po ponad roku, odkąd wpłynęła do prokuratury. Dopiero teraz wszczęto śledztwo. Sprawę jako pierwszy opisał portal onet.pl.

- To jest przedziwne, dlatego że po pierwsze, ta osoba, która złożyła tego typu doniesienia, jest całkowicie niewiarygodna, a po drugie, ja poszedłem do sądu z tą osobą i wycofała się z tych zarzutów i przeprosiła mnie - mówi prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.

Kalendarz wydarzeń

Istotny jest tu kalendarz wydarzeń. Sprawa do warszawskiej prokuratury trafiła w marcu 2018 roku. Chodzi o 150 tysięcy złotych, które od znanego biznesmena miał wtedy na kampanię przyjąć Trzaskowski. Autorem doniesienia był Michał Dzięba, dawny pracownik biura Platformy. Tyle, że po przewidzianych w ustawie 30 dniach, żadna decyzja w prokuraturze nie zapadła. Aż do maja 2019 roku, gdy sprawa trafia do Piotrkowa Trybunalskiego.

Dlaczego więc ponownie wszczęto śledztwo i dlaczego tam? Jak tłumaczy warszawska prokuratura - po pierwsze, ze względu na transparentność, bo Rafał Trzaskowski to prezydent miasta, a po drugie, ponieważ warszawscy prokuratorzy są zbyt zapracowani. Rafał Trzaskowski twierdzi, że ani on, ani i jego współpracownicy nie byli w tej sprawie przesłuchiwani.

Prokurator potwierdzając wszczęcie śledztwa pisze o wstępnym jego etapie. O szczegółach mówić nie chce. Nie odpowiada też na pytanie - dlaczego przez tyle miesięcy warszawska prokuratura nie była w stanie zdecydować czy śledztwo wszcząć, czy umorzyć. Decyzja zapadła dopiero w Piotrkowie.

Sprawa wyłącznie polityczna?

Sporem Dzięba-Trzaskowski już raz zajął się sąd. W ostatniej kampanii samorządowej prywatny akt oskarżenia złożył wtedy jeszcze kandydat na prezydenta Warszawy. Spór zakończył się ugodą i umorzeniem. Tyle, że jak twierdzi Dzięba - musiał wtedy przepraszać, ale za oskarżenia dotyczące życia prywatnego, a nie za wątek finansowy.

- Wycofała się osoba stawiająca zarzuty ze wszystkiego i przeprosiła za to. W związku z tym ja nie wiem na jakiej podstawie prokuratura chce prowadzić jakiekolwiek śledztwo - mówi Trzaskowski.

- Nie mam podstaw, żeby nie ufać prokuraturze. Prokuratura prowadzi swoje czynności - komentuje z kolei Jan Maria Jackowski z PiS.

Opozycja fakt, że prokuratura do sprawy wraca na starcie kolejnej wyborczej kampanii, ocenia wyłącznie w politycznym aspekcie. - PiS wie doskonale, że ta sprawa jest dęta, ale Ziobro nie po to stwarzał prokuraturę na swoją modłę i prokuratorów, którzy muszą wykonać każde jego polecenie, by teraz nie używać jej w sprawach politycznych - stwierdza Borys Budka z PO.

- Ja się wstrzymuję w takich sytuacjach od jakichkolwiek komentarzy. Dotyczy to bardzo znanego polityka - mówi Jan Maria Jackowski i dodaje, że nie mu oceniać to, czy zarzuty są słuszne.

Prokuratura nie była w stanie sprawy ocenić przez ponad rok.

Arleta Zalewska, "Fakty" TVN